Blog psychologiczny

rodzicielskie emocje

Spójrz głębiej. O wyzwaniach, które stawiają przed nami nasze dzieci

” W zeszłym tygodniu otrzymałem list od mojej synowej, w którym opisała mi szóste urodziny swojej córki. Dzień po urodzinach mała zrobiła coś, za co została skrzyczana, po czym powiedziała do matki: Okropnie trudno jest być sześciolatką. Mam w tym tylko jednodniowe doświadczenie.”

Dzieci nie zawsze zachowują się tak, jakbyśmy chcieli, żeby się zachowywały. Wie o tym każdy rodzic, opiekun i wychowawca. Wynika to głównie z faktu, że dzieci nie potrafią jeszcze umiejętnie regulować własnych emocji,  radzić sobie z własnymi lękami, frustracjami, smutkami, złością. Bywa, że według nas ich reakcje są przesadzone, za bardzo krzyczą, za bardzo czegoś chcą, za szybko biegają. Mają trudności z odnalezieniem się w zawiłym społecznym świecie. Bywa, że kogoś uderzą, wyrwą zabawkę. Zamiast siedzieć spokojnie w autobusie skaczą po siedzeniu.

Dzieci uczą się poprzez doświadczenie. Nie da się w inny sposób poznać całego złożonego świata emocji i ludzkich interakcji, jak poprzez doświadczenie. Nabywanie doświadczenia przez dziecko idzie w parze z rozwojem jego mózgu i jest nieodłącznym składnikiem nauki. Pierwsze lata życia dziecka to intensywna nauka emocjonalnego i społecznego świata. To ciężka praca. I tak, jak przy nauce chodzenia, upadki są nieuniknione i częste.

Okropnie trudno jest być człowiekiem, mogłoby powiedzieć dziecko, mam w tym takie małe doświadczenie. Ale z każdym tygodniem, miesiącem i rokiem będę sobie radzić coraz lepiej. 

Myślę, że większości przypadków jedyne czego potrzebują dzieci, aby nauczyć się radzić sobie z regulowaniem emocji i poruszaniem się w społecznym świecie to czasu , dobrych, wspierających relacji i wzorców, z których mogłyby czerpać. Tylko tyle i aż tyle. Nie wiem, czy wszelkie inne metody wychowawcze typu kary, nagrody, wyciąganie konsekwencji, tablice motywacyjne, straszenie i groźby spowodują, że dziecko szybciej nabędzie kluczowe kompetencje emocjonalne i społeczne. Oczywiście, że można nauczyć siedmiomiesięczne niemowlę chodzić w chodziku. Jednak kiedy dziecko będzie starsze, może okazać się, że przez ten chodzik nabawiło się wady kręgosłupa. Bo przecież etapy rozwoju czemuś służą. Natura tak to już wymyśliła, że najpierw dziecko uczy się podnosić główkę, siadać, czworakować, aby pewnego dnia stanąć na własnych nogach i pobiec. Podobnie rzecz ma się z rozwojem emocjonalnym i społecznym dziecka. Etap bycia przy mamie ( nie mogę go nawet na chwilę odłożyć!), etap buntu, stawiania na swoim, a nawet czas lęku przed potworami czyhającymi pod łóżkiem są czymś normalnym, dobrym i rozwojowym. Wszelkie próby poganiania dziecka, przerzucania go na kolejny etap rozwoju, na który nie jest jeszcze gotowe, w perspektywie czasu mogą przynieść tylko więcej szkód niż pożytku. Dlatego najlepsze, co możemy zrobić dla naszych dzieci to im w tym rozwoju towarzyszyć i wspierać. Dać im czas na naukę poprzez własne doświadczenie. I samemu być dla nich drogowskazem.

Kiedy zobaczymy w dziecku osobę, która ma prawo rozwijać się we własnym, a nie narzuconym przez nas tempie, małego człowieka, który ma prawo do swoich własnych emocji, przeżyć i zachowań, może to z jednej strony być dla nas trudne, a z drugiej wyzwalające.  Trudne, bo konfrontuje nas z myślą, że tak naprawdę nie mamy większej kontroli nad emocjami i zachowaniami dziecka. Wyzwalającej, bo uświadamia, że jedyne, na co mamy wpływ to nasze własne zachowania.

„Jeśli jest coś, co chcielibyśmy zmienić w naszych dzieciach, powinniśmy zbadać, czy nie jest to coś, co powinniśmy najpierw zmienić w sobie”

Nie pamiętam u kogo wyczytałam lub od kogo usłyszałam  zdanie, że dziecko daje rodzicowi ogromną możliwość własnego rozwoju. Dla mnie jest to stwierdzenie bardzo prawdziwe. Każda głęboka relacja z drugim człowiekiem konfrontuje nas z nami samymi. A dzieci są świetnymi lustrami, w których codziennie przychodzi nam się przeglądać. To, co widzimy nie zawsze nam się podoba, bywa trudne i bolesne. Mam poczucie, że te wszystkie bariery, jakie stawiamy sobie w kontakcie z dzieckiem, widzenie go przez pryzmat manipulatora, złośliwca, gówniarza, który chce nami rządzić, biorą się z naszych własnych trudności. Coś takiego dzieje się w nas, że pewne emocje i zachowania dziecka mocniej w nas uderzają, i uruchamiają takie, a nie inne myśli i uczucia. My wolimy jednak zareagować obronnie, wściekać się na dziecko, złościć i wymierzać sprawiedliwość niż przyjrzeć się w tym momencie samemu sobie. Znacznie łatwiej wejść nam na ścieżkę naprawiania dziecka, niż podjąć trudniejszą drogę do zrozumienia siebie i własnych emocjonalnych reakcji, które towarzyszą nam w relacji z dzieckiem. Czy powinno nas to dziwić? Nie. Przecież nikt nas, dorosłych nie nauczył, jak opiekować się swoimi własnymi emocjami. Nikt nam nie powiedział, jak ważne są nasze potrzeby, nasze granice. Jak ważni jesteśmy my sami. Raczej od najmłodszych lat dostawaliśmy lekcje, że nasze uczucia nie są ważne, że trzeba nas naprawić i ‚wychować’, bo nie pasujemy, nie spełniamy oczekiwań. Teraz to samo mówimy naszym dzieciom. Warto sobie tylko zadać pytanie, czy to właśnie chcemy im powiedzieć?

 

 

cytaty pochodzą z:

Sidney Rosen, Mój głos podąży za tobą, terapeutyczne przypowieści Miltona H.Ericksona, wyd. Zysk i S-ka oraz Sura Hart i Victoria kindle Hodson, Szanujący rodzice, szanujące dzieci, wyd. MiND

więcej

Jesper Juul, Twoje kompetentne dziecko, dlaczego powinniśmy traktować dzieci poważniej? wyd. MiND

Sura Hart i Victoria kindle Hodson, Szanujący rodzice, szanujące dzieci, wyd. MiND

Daniel J. Siegel, Psychowzroczność, przekształć własny umysł zgodnie z regułami nowej wiedzy o empatii, wyd. Media rodzina

 

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

trudne emocje u dzieci

A ty jak „programujesz” swoje dziecko?

Są rzeczy, o których głośno się nie mówi. Na przykład o tym, że ufając statystykom*, 29% osób pomiędzy 15 a 54 …

surfowanie po emocjach

Błąd, który większość z nas popełnia mówiąc o emocjach

Chciałabym pokazać wam dzisiaj pewną językową pułapkę, w którą często wpadamy mówiąc o emocjach. Zarówno swoich, …

czy kary działają?

o trudnych zachowaniach i karach czyli jak zatrzymać rzekę?

” Nie rób!” , ” nie wolno”.  A potem ” jeszcze raz tak zrobisz to..” , ” ostrzegam …