Blog psychologiczny

Dostrzeż mnie!

Czy dzieciom naprawdę najbardziej zależy na pochwałach i nagrodach? A może to my rodzicie i opiekunowie ulegamy złudzeniom, że nasze dziecko tego właśnie potrzebuje?

Nie mówię pochwałom nie. Znam liczne poradniki i metody wychowawcze bazujące na pochwałach, w których znajdziecie setki dowodów na to, że pochwały i nagrody działają. Działają i to działają dobrze. Uwarunkowane jest to zarówno kulturowo, jak i biologicznie ( w ostatnim poście pisałam o ośrodku nagrody w naszym mózgu, który kocha pochwały).  Jednak ja wychodzę z założenia, że jeśli chcemy używać jakiegoś narzędzia to powinniśmy najpierw zadać sobie pytanie, czy jest to narzędzie dla nas odpowiednie, jak możemy je wykorzystać, jakie skutki możemy dzięki niemu odnieść. Zanim zaczniemy bazować na pochwałach i nagrodach, zastanówmy się najpierw w jakim celu je stosujemy, co chcemy dzięki nim osiągnąć?  Być może po świadomej analizie naszych celów okaże się, że istnieją lepsze metody i inne drogi, aby nasz cel osiągnąć. Read more

o chwaleniu słów kilka

Presja na chwalenie dzieci jest ogromna. Chwalmy dzieci, nagradzajmy słoneczkami za dobre zachowanie, na każdym kroku pokazujmy, jak pięknie jedzą, rysują, zjeżdżają na zjeżdżalni i same się ubierają. To przecież dzięki naszym pochwałom dzieci będę mieć wyższe poczucie własnej wartości, będę w siebie wierzyć. Czy aby na pewno?

Czasami mam wrażenie, że traktujemy nasze dzieci jak przysłowiowe psy Pawłowa: coś nam się podoba: dajemy nagrodę: chwalimy. I na odwrót: coś nam się nie podoba: to bang! wlepiamy karę. Bazujemy na wzmocnieniach pozytywnych i negatywnych, zapominając, że nasze dzieci nie są pustymi, czarnymi skrzynkami. Wprawdzie większość dzieci wytresować się da ( tak, jak i zapewne większość dorosłych) jednak czy tego właśnie chcemy?

Read more

Czar jesiennych spacerów

Lubię jesień, szczególnie tą jeszcze ciepłą, złotą, bogatą w pastelowe kolory. Cudowny czas spacerów po lesie, zbierania kasztanów na szczęście i układania bukietów z liści. Od kilku lat w odkrywaniu jesieni towarzyszy mi córka. Na początku noszona w chuście, teraz już samodzielnie przemierza leśne drogi.

Chcę ją zabierać na moje leśne wyprawy, chociaż bywają dni, gdy po pierwszych kilku krokach słyszę, że chce do domu, bo nudno, bo trzeba iść. Ale nie ustępuję. W zamian pokazuję, że w lesie można się świetnie bawić: urządzamy konkursy na zbieranie żołędzi, podglądamy żaby, szukamy pająków, rzucamy się liśćmi. Czasem zabieramy ze sobą lupę albo lornetkę. Obowiązkowo ciepłą herbatę w termosie i pachnące owsiane ciasteczka. Nagle okazuję się, że las może być magicznym miejscem, wspaniałą zabawą. Chcę, żeby moja córka miała w sobie takie wspomnienia, taki magiczny czas, poczucie bycia częścią większego świata przyrody. Read more

Pomóż dziecku budować jego program na szczęście

Czy zauważyliście, że nasz umysł przypomina trochę rzep, który mocno chwyta się wszystkiego, co negatywne? Co gorsza, …

Problem.

Do gabinetu psychologa rzadko przychodzi się samemu. Najczęściej w towarzystwie. Z jakimś Problemem. Ten Problem potrafi …

książeczka emocjonalnego zdrowia dziecka

Nie będę ukrywać, że uwielbiam tę malutką książkę. Według mnie powinni ją rozdawać na salach poporodowych, w …