Blog psychologiczny

jak pomóc dzieciom radzić sobie z emocjami

Jak pomóc dzieciom radzić sobie z emocjami?

Jednym z najczęstszych pytań, z jakim spotykam się ze strony rodziców jest pytanie, jak pomóc dzieciom w radzeniu sobie z emocjami. To pytanie ma często swoje drugie dno: rodzice chcieliby się dowiedzieć, co zrobić, aby ich dzieci emocji nie doświadczały, albo przynajmniej nie w tak intensywnym stopniu, jak to ma miejsce teraz. Chcielibyśmy, żeby nasze dzieci nie histeryzowały, nie wpadały w furię, nie  rzucały się z krzykiem na podłogę (zwłaszcza na środku zatłoczonego supermarketu), żeby nie rzucały zabawkami, nie biły innych dzieci (i/lub nas),  nie płakały.   Czasem bywa też, że chcielibyśmy, żeby i krzyczały trochę mniej z radości. Jednym słowem, żeby nie doświadczały takich emocji jak złość, frustracja, smutek, rozpacz, odraza. Bez tych wszystkich ‚trudnych’ emocji byłoby nam łatwiej być przy naszym dziecku.

Oczekujemy złotych rad i szybkich rozwiązań. W konfrontacji z intensywnością emocji dziecka stajemy się tak bezsilni, że zaczynamy wierzyć w metody karnych jeżyków, time-outów itp. Zbyt często przy tym zapominamy, że nasze dziecko nie jest małą miniaturką dorosłego, ale małym człowiekiem, który dopiero uczy się poznawać i regulować własne emocje. Czy wpadacie w złość, kiedy wasze dziecko po raz setny przewraca się podczas nauki stawiania swoich pierwszych kroków? Nie. Zamiast tego staracie się mu tym pomóc. Na spacer idziecie za rączkę, aby wesprzeć niestabilną jeszcze równowagę malucha, zabieracie ze sobą wózek, na wypadek gdyby wasz smyk się zmęczył. A gdy dziecko po raz kolejny przewróci się na chodniku, troskliwie zalepiacie na zadrapaniu plaster.  Wszyscy wiemy, że nauka chodzenia nie przychodzi od razu, ale wymaga czasu i ćwiczeń.  Dlaczego więc zakładamy, że nauka radzenia sobie z własnymi emocjami to umiejętność, która pojawi się sama z siebie, bez wysiłku i treningu?

Jeśli czytaliście poprzedni wpis dotyczący emocji to wiecie, że za umiejętność oswajania naszego emocjonalnego świata odpowiada część naszej kory nowej- płaty przedczołowe. Musimy pamiętać, że płaty przedczołowe to miejsce w naszym mózgu, które rozwija się bardzo długo. Kiedy dziecko przychodzi na świat, jego płaty przedczołowe zaczynają właściwie swój prawdziwy rozwój. Przed nimi ciężkie i skomplikowane zadanie do wykonania: integracja świata emocjonalnego. I tak, jak nauka biegania wymaga czasu, ćwiczeń i licznych potknięć, tak umiejętność regulowania własnych emocji wymaga jeszcze więcej czasu, jeszcze więcej ćwiczeń i jeszcze więcej potknięć. Nauka sprawnego chodzenia zabiera dziecku jakieś dwa i pół roku. Nauka zarządzania własnymi emocjami to proces, który rozkłada się niekiedy na dwadzieścia lat (przyjmuje się, że płaty przedczołowe są w pełni dojrzałe w okolicach dwudziestego roku życia). Wymaganie od trzy latka, żeby umiał konstruktywnie radzić sobie z zalewającą go właśnie falą złości i frustracji na wieść o tym, że nie kupisz mu nowych naklejek, zwłaszcza gdy ta sytuacja ma miejsce po pełnym wrażeń dniu w przedszkolu ( zmęczenie powoduje, że płaty przedczołwe gorzej sobie radzą z regulowaniem emocji), to tak, jakby wymagać od niemowlaka, że zaraz wstanie i samodzielnie przejdzie kilometr.

Pewnych procesów rozwojowych po prostu nie da się przyspieszyć. Zdobycie umiejętności regulowania własnych emocji wymaga czasu i doświadczenia. Nie karz dziecka za przeżywane emocje. Jeśli spojrzymy na dziecko przez pryzmat rozwoju i kształtowania się jego mózgu to zrozumiemy, że jego histerie, wymuszania, płacze nie są robieniem nam na złość. Nasze dziecko dopiero się uczy swoich emocji, dopiero stawia swoje pierwsze chwiejne kroki w tym wewnętrznym, zawiłym emocjonalnym świecie. Kary, jakie nakładamy na dziecko, które właśnie przeżywa atak złości, naprawdę nie pomogą mu w zdobyciu umiejętności regulowania własnych emocji. Raczej pokażą mu, że jego emocje są złe, a nasza miłość do niego jest warunkowa ( akceptuję cię tylko wtedy, gdy jesteś szczęśliwy i spokojny).

Jak więc możemy pomóc naszym dzieciom radzić sobie z emocjami?

1. Relacja. Pierwszą i najważniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla dzieci, żeby mogły nauczyć się regulować własne emocje, jest stworzenie bezpiecznej, wspierającej relacji. Ten związek, który tworzy się pomiędzy opiekunem a dzieckiem, psycholodzy nazywają  ufnym przywiązaniem. Liczne badania pokazują, że osoby, które w dzieciństwie doświadczyły takiej bezpiecznej i ufnej relacji, w dorosłym życiu lepiej radzą sobie z własnymi emocjami. Badania naukowców zajmujących się interpersonalną neurobiologią pokazują również, że ufne przywiązanie stymuluje rozwój płatów przedczołowych!

To dorośli udzielają dziecku pierwszych lekcji pływania po wewnętrznym morzu emocji. W pierwszych latach życia dziecka ta nauka odbywa się głównie dzięki emocjonalnemu dostrajaniu: dorosły przejmuje emocje dziecka i pomaga mu je ukoić. Niemowlęta i małe dzieci nie przeżyłyby fizycznie bez opieki osoby dorosłej. Bez wsparcia opiekuna nie potrafiłyby również oswoić swojego emocjonalnego świata. Bycie w relacji jest dla dziecka warunkiem koniecznym prawidłowego rozwoju emocjonalnego.

Kiedy dziecko doświadcza trudnych dla siebie emocji, naturalnie dąży do tego, aby być blisko drugiej osoby. Wydaje się, że dzieci podskórnie wiedzą to, co dopiero odkrywają naukowcy- na przykład, że w czasie reakcji stresowej w naszym mózgu uwalnia się oksytocyna, hormon przytulania. Im więcej sobie tego wsparcia w stresie zapewnimy, tym więcej oksytocyny pojawi się w naszym organizmie. A musicie wiedzieć, że ten przysłowiowy hormon przytulania ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie- reguluje prawidłową pracę serca i chroni układ naczyniowy. Pomyślcie teraz, co robimy, gdy zostawiamy nasze dziecko samo z trudnymi emocjami, gdy odsyłamy je do swojego pokoju, aby się uspokoiło- w tym momencie zaburzamy naturalną, zdrową odpowiedź naszego organizmu na stres!

2. Nauka rozróżniania/nazywania własnych emocji. Wspieramy nasze dzieci w nauce chodzenia, mycia zębów, pokazujemy prawidłowe nawyki żywieniowe. Uczymy je liczyć i czytać. Rzadko jednak dbamy o to, żeby nasze dzieci nauczyły się być świadome własnych emocji– żeby umiały doświadczać i rozróżniać w sobie różne stany emocjonalne, oraz potrafiły je nazywać. Emocje nazwane, to emocje okiełznane, jak mówił jeden z moich mentorów psychoterapii. To prawda- nazwanie emocji powoduje, że aktywuje się nasza kora nowa, i może ona okiełznać szalejące ‚niższe’ struktury mózgu, odpowiadające za emocjonalne pobudzenie.  Dzięki twojej empatycznej odpowiedzi pomożesz dziecku uporządkować i uspokoić zawiły świat emocji. Świadomość własnych emocji i umiejętność ubrania w słowa swoich przeżyć to jeden z najlepszych prezentów,  jaki możesz dać swojemu dziecku. / o tym, jak w praktyce, przy pomocą książek i zabaw możemy rozwijać umiejętność rozróżniania i nazywania naszych emocji planuje osobny wpis/

3. Dziecko uczy się przez naśladowanie. To, w jaki sposób twoje dziecko będzie radziło sobie z przeżywanymi emocjami, zależy w dużej mierze od tego, jak ty zachowujesz się np. pod wpływem stresu. Zamiast wymagać od dziecka, żeby umiało konstruktywnie poradzić sobie z własnymi emocjami- zacznij wymagać najpierw od siebie.

Wielu rodziców przyjmuje to zalecenie na opak. Dla zbyt wielu z nas konstruktywnie radzić sobie z emocjami oznacza, żeby trudnych emocji nie doświadczać. Nie złościć się na dziecko, nie frustrować, nie krzyczeć. Nie dać się ponieść nerwom.  Niestety, im mocniej staramy się trzymać w ryzach własne emocje, tym większa szansa, że pewnego dnia po prostu wybuchniemy. A gdy dochodzi do niechcianego wybuchu, to zaczynamy uginać się pod poczuciem winy i wyrzutów sumienia. To zaś rodzi  jeszcze większą potrzebę kontrolowania naszych emocji- i powstaje błędne koło przemocy. Zamiast umartwiać się sytuacją, w której puściły ci nerwy, zaopiekuj się swoimi emocjami. Tam, gdzie jest relacja pomiędzy dwojgiem ludzi zawsze będzie dochodzić do emocjonalnych starć. Twojemu dziecku naprawdę nic się nie stanie, jeśli czasem na nie krzykniesz- gorzej będzie, jeśli zaczniesz udawać, że emocje takie jak złość, frustracja czy smutek nie istnieją. Dziecku nie są potrzebni idealni rodzice- ono potrzebuje rodziców autentycznych. A prawdziwym ludziom czasem po prostu puszczają nerwy./ Co nie oznacza, że nie możesz pracować nad tym, żeby takich niechcianych wybuchów emocji było mniej/

4. Pokaż dziecku, żeby nie bać się emocji. Ważny punkt, z którym my rodzice i opiekunowie mamy duży problem. Boimy się złości naszych dzieci, przeraża nas ich frustracja, przytłacza ich smutek. Niektórzy rodzice w tej kwestii doszli już niemal do perfekcji- nauczyli się robić wszystko, żeby tylko ich dziecko nie musiało mierzyć się z trudnymi emocjami. Jednak postępując w ten sposób ograbiamy nasze pociechy z części ich własnej emocjonalności i cennego życiowego doświadczenia- umiejętności radzenia sobie z własną złością czy frustracją.

„Kiedy córka będzie starsza, z pewnością nie raz poczuje wściekłość na ciebie, a ty będziesz wściekać się na nią. Dzieciństwo to długi proces, który nierozerwalnie wiąże się z frustracją, ale także prowadzi do jej rozładownia. Jeśli więc będziesz brała za bardzo do siebie reakcje swojej córki albo, co gorsza, robiła z nich problem-lub za wszelką cenę starała się zapobiec jej frustracji- wpadniesz w poważne kłopoty. Obie będziecie miały wtedy poważne kłopoty.”/ Jesper Juul

5. Pozwól dziecku na swobodną zabawę. Jedną z najlepszych rzeczy, którą możesz ofiarować swojemu dziecku w dzieciństwie to czas poświęcony na jego własną, swobodną zabawę. Liczni naukowcy (powołując się tu choćby na prace doktora Stuarta Brown czy profesor Nancy Carlsson-Paige) podkreślają, że to właśnie w zabawie dzieci najlepiej trenują swoje umiejętności samoregulacji emocji.

6. Stwórz przestrzeń na nieskrepowaną aktywność fizyczną. Co ma aktywność fizyczna do umiejętności kontrolowania emocji? Bardzo dużo! John Ratey, profesor na Harvard Medical School, przez kilkanaście lat zgłębiał temat wpływu ruchu na funkcjonowanie naszego mózgu. I doszedł do jednoznacznych wniosków: ruch ma zbawienny wpływ zarówno na nasze zdrowie fizyczne, kondycję, jak i na pracę mózgu. Aktywność fizyczna znacząco zmniejsza ryzyko depresji, stanów lękowych, zaburzeń koncentracji i ADHD. Liczne badania pokazują, że ruch ma właściwości lecznicze, porównywalne do zażywania odpowiednich środków farmakologicznych: pod wpływem aktywności mózg zaczyna samoistnie regulować wydzielanie potrzebnych mu neuroprzekaźników. Wnioski profesora Ratey potwierdzają starą mądrość, że czasem potrzebujemy „wybiegać złe emocje”. Pod wpływem ruchu mamy niebywałą możliwość zmieniać biochemię naszego mózgu na bardziej dla nas korzystną. Regulować nasze emocje. Prawie tak, jakbyśmy zażyli magiczną tabletkę Prozacu.

Jeśli twoje dziecko właśnie ogarnia niekontrolowany zalew emocji-daj mu się wybiegać. Świetnym sposobem na rozładowanie emocji są też wspólne przepychanki, bitwy na poduszki czy choćby taniec.

7. Ucz dziecko technik relaksacyjnych. Naukę umiejętności samouspokajania można zacząć uczyć już młodsze przedszkolaki. Najważniejsze, żeby uczyć dziecko technik relaksacyjnych w czasie, kiedy dziecko jest spokojne, a nie w momencie pobudzenia emocjonalnego. / o technikach relaksacyjnych będzie mam nadzieję osobny wpis

Czego nie robić na pewno?

1. Nigdy nie karz dziecka za przeżywane emocje!

2. Nie ośmieszaj i nie umniejszaj emocji, które doświadcza dziecko

3. Nie zostawiaj dziecka samego, gdy przeżywa trudne emocje- nie wypraszaj go do drugiego pokoju, aby się uspokoiło, nie stosuj miejsc/krzesełek ‚wyciszenia’ itp. Dlaczego? Jeśli wnikliwie przeczytałeś ten tekst, to wiesz już, że twoje dziecko dopiero uczy się radzić sobie z własnymi emocjami. Ponieważ jego płaty przedczołowe dopiero się rozwijają, to emocje, które przeżywa dziecko są bardzo intensywne i często niezrozumiałe. W momencie emocjonalnego zalania dziecko potrzebuje troskliwego wsparcia dorosłego- obecność bliskiej osoby daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, pozwala na uporządkowanie i uspokojenie wewnętrznego świata. W tej relacji rozwijają się płaty przedczołowe- obszary w mózgu dziecka, które odpowiadają na regulacje emocji. Pamiętaj, w trudnych dla niego momentach nie odtrącaj dziecka, ale bądź przy nim.

Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej:

1.Polecam wystąpienie o stresie doktor Kelly McGonigal – o tym, że stres w gruncie rzeczy może być dla nas korzystny. Jeśli tylko będziemy umieli sobie z nim poradzić. Bardzo warto oglądnąć!

 

Krótki filmik instruktażowy z technikami relaksacyjnymi dla dzieci

 

Daniel J. Siegel „Psychowzroczność” wyd. Media Rodzina 2011

psychowzrocznosc-b-iext6169549

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Matthew McKay, Kim Paleg, Patrick Fanning, Dana Landis ” Kiedy twoja złość krzywdzi dziecko. Poradnik dla rodziców” wyd. MiND

kiedy-twoja-zlosc-krzywdzi-dziecko-poradnik-dla-rodzicow-b-iext7572756

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jesper Juul „Agresja- nowe tabu”, wyd. MiND

Jesper-Juul-Agresja-nowe-tabu-jak-radzić-sobie-z-agresją-u-dziecka-książka

9 Comments

  • Patrycja

    Bardzo dobry poradnik! Czekam na więcej 🙂

  • uBubinka

    Wspaniałe. Cieszę się, że miałam przyjemność przeczytać ten tekst 🙂 Bardzo ważny temat!

  • Joaśka

    Bardzo dziękuję za ten wpis! Przeżywamy ostatnio trudniejszy czas z naszą 5 latką i potrzebowałam przeczytać coś takiego ☺

  • Ara

    Świetnie napisane, na pewno trafi do wielu rodziców myślących, że ich pociecha stała się małym manipulatorem.
    Pozdrawiam 🙂

  • Ja

    Polecam też ojcom do przeczytania, pomimo że kochamy swoje pociechy to jednak chyba mamy mniej cierpliwości niż nasze lube.

  • Marcin

    Pani Joanno, bardzo mądrze napisane. Mój synek ma 13 miesięcy i czasami jak ma takie zalewy emocji to w pierwszej chwili wydaje nam się że robi to na złość, specjalnie. Już od jakiegość czasu uświadomiłem sobie że to jednak tak nie jest, mówię żonie że coś w jego muzgu się teraz dzieje, tworzą się jakieś nowe połączenia, komórki, nazywam to brain fart’em. Pani artykuł potwierdził i wzmocnił moje podejrzenia na ten temat za co bardzo dziękuję. Czekam na następny, może coś na temat samodzielności dziecka. Jak wychowywać aby dziecko nie potrzebowało rodzica non-stop, na rączki itp, aby umiało samo się bawić (chociaż te 20 min!). Pracuję z domu i sytuacja robi się coraz trudniejsza. Synek ucieka od niani aby być z tatusiem 🙂

    • Joanna

      Przewrotnie powiem, że 13-miesięczne dzieci potrafią być bardzo samodzielne, jeśli tylko im na to pozwolimy;) Jednak nie w sposób, jaki często oczekują rodzice- czyli, że będą potrafiły zająć się np. dłuższą zabawą w samotności. Dzieci w tym wieku maja ogromną potrzebę więzi i bliskości, dzielenia się światem i własnymi odkryciami z najbliższymi. A ponieważ z tatą więź jest silniejsza niż z nianią, to nie ma się co dziwić, że to w stronę taty synek kieruje swoje kroki szukając bliskości.
      Nie wiem, jak długo chłopiec zna się z nianią, ale myślę, że z czasem będzie coraz lepiej, zwłaszcza jeśli niania będzie dawać mu dużo wsparcia i w ciekawy sposób wypełniać czas:)

  • MA-MA

    Dziękuję Ci bardzo ! Krótko mówiąc, teraz wiem że najpierw muszę uporać się z sobą i swoimi nerwami. Kiedy popracuję nad soba i zmienię się, zacznę inaczej reagować , więcej o tym rozmawiać, nerwowość mojego dziecka powinna się wyciszyć . Dziękuję ! Zapraszam do siebie http://mlodamamabloguje.piszecomysle.pl

    • Joanna

      Dziękuje:) na pewno zajrzę na Twojego bloga

  • Write a Comment

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    bunt dwulatka i koszmarny czterolatek

    Bunt dwulatka i koszmarny czterolatek z punktu widzenia neurobiologii

    Moment przyjścia dziecka na świat jest  początkiem długiej drogi jego rozwoju. W tym czasie będzie zmieniać się nie …

    kary i nagrody czyli pop-behawioryzm

    kiedy kara staje się nagrodą czyli pop-behawioryzm

    Stosowanie kar i nagród bardzo mocno wrosło w wychowanie. Wiele osób uważa, że to jedna z lepszych metod, dzięki której …

    góra emocji

    góra emocji

    Gdy myślimy i rozmawiamy o emocjach szybko uciekamy się do ich kategoryzowania. Mamy więc emocje pozytywne i te negatywne. …