Blog psychologiczny

empatia: klucz do budowania lepszej szkoły

W wywiadzie dla Wysokich Obcasów, Jesper Juul powiedział, że empatia jest kluczem do budowania lepszej szkoły. Zgadzam się z nim. I powiem więcej: empatia to też klucz do tworzenia lepszego, bardziej satysfakcjonującego życia. Wbrew logice, która mówi, że wygrają najlepsi, że najważniejszy w życiu jesteś ty sam. Wbrew marketingowi, który krzyczy, że po trupach do celu. Na przekór szkole, która głosi nie ściągaj, licz tylko na siebie, praca w grupie się nie opłaca. Na przekór temu wszystkiemu nauka pokazuje, że podstawą naszego satysfakcjonującego życia są relacje z drugim człowiekiem. To związki z innymi ludźmi sprawiają, że jesteśmy szczęśliwsi. Cieszymy się lepszym zdrowiem, a nawet dłużej żyjemy.

Czy nam się to podoba, czy nie, jesteśmy zwierzęciem społecznym. To w relacjach z drugim człowiekiem i poprzez nie, rozwijamy się, uczymy, poznajemy świat. Empatia pomaga nam w budowaniu lepszych, bardziej satysfakcjonujących związków. Jak pokazują badania, brak empatii ma katastrofalne skutki: prowadzi m.in do agresji, uprzedzeń, bullyingu w szkole, mobbingu w pracy, narastającej przemocy. Lista jest długa. Okazuję się, że niski poziom empatii u matek jest skorelowany z wystąpieniem przemocy domowej w ponad 80% (!) (wydaję się, że na dzień dzisiejszy, to właśnie niski poziom empatii u matki pozwala najmocniej przewidzieć przemoc domową wobec dzieci). Umiejętność spojrzenia na świat oczami drugiego człowieka ma wielki wpływ na rzeczywistość wokół nas. Śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że wzrost empatii byłby prawdziwym lekarstwem na większość problemów, z jakimi mierzymy się współcześnie. Dlaczego więc zamiast dbać i rozwijać nasze empatyczne zdolności, wolimy o nich zapominać? A czasem robić wszystko, żeby je wykorzenić z naszego życia?

Rodzimy się z wrodzoną predyspozycją do rozwoju empatii. Już od urodzenia dzieci potrafią zarażać się emocjami innych (znacie to: gdy w szpitalu zaczyna płakać jedno niemowlę, to za chwilę, ku rozpaczy zmęczonych mam, dołączają do niego kolejne). Jednak, aby móc mówić o empatii potrzebujemy jeszcze komponentu poznawczego, czyli umiejętności postawienia się na miejscu drugiego człowieka. Zakłada się, że dopiero dzieci w okolicach 1,5 roku życia zaczynają rozdzielać swoje ‘ja’ od otaczającego je świata, stają się samoświadome. W tym momencie zaczyna się rozwijać prawdziwa empatia- umiejętność zarówno postawienia się w czyiś butach, jak i  dostrojenia emocjonalnego z drugim człowiekiem. Według Simona Baron-Cohen tylko współwystępowanie tych dwóch elementów świadczy o prawdziwej empatii.

Badania nad relacjami między ludźmi, badanymi w kontekście działania mózgu będącego w relacji, doprowadziły do powstania nowej, interdyscyplinarnej dziedziny naukowej, jaką jest social neuroscience. Wyniki badań takich naukowców, jak Tania Singer z Instytutu Maxa Plancka, pokazują namacalne dowody na to, że empatia ma swoje fizyczne odzwierciedlenie w naszym mózgu. Kiedy patrzę na ból, jaki doznaje druga osoba, zwłaszcza mi bliska, to w moim mózgu uruchamiają się te same obszary bólu emocjonalnego, jak u osoby, która naprawdę cierpi. Dzięki temu biologicznemu współgraniu możemy pomagać sobie nawzajem. Badania psychologów pokazują, że w bliskie kontakty z drugim człowiekiem zmniejszają nasz poziom stresu, powodują, że łatwiej radzimy sobie z trudnymi emocjami. Dzięki empatii dostajemy szansę na stworzenie głębszej, bardziej satysfakcjonującej relacji. Stajemy się bardziej otwarci. Wzrastamy.

W XX wieku daliśmy się nabrać na to, że naprawdę możemy się poznać tylko na kozetce u psychoanalityka, mówi Roman Krznaric. Stworzyliśmy kulturę ‘JA’, odcięliśmy się od kontaktów z drugim człowiekiem, zerwaliśmy relacje ze wspólnotą. Czy dzięki temu staliśmy się szczęśliwsi? Patrząc po statystykach, które alarmują o wzroście depresji czy zaburzeń lekowych- chyba nie. Czas na zmianę naszego sposobu myślenia o świecie. Roman Krznaric  nawołuje, żeby zamiast ulegać iluzji zawodnej introspekcji , postawić na ‘outrospection’- wyjść poza siebie, otworzyć się na życie innych ludzi, odkryć samego siebie poprzez bycie w relacji. Dzięki pielęgnowaniu w sobie ciekawości drugiego człowieka stajemy się nie tylko wewnętrznie bogatsi, ale dostajemy też szansę budowania lepszego świata wokół nas.

” To, że ktoś w drugiej klasie nie potrafi odróżnić Marsa od Jowisza, to nie jest wielki dramat, ale jak nie umie podzielić się śniadaniem, jest tragedia. Tego już dalej nie naprawimy” 

powiedział Jacek Żakowski w swoim przemówieniu na konferencji Campus Warsaw 2014. Obawiam się, że staliśmy się świadkami czasów, kiedy znajomość astronomii, botaniki i trygonometrii stała się ważniejsza od bycia w relacji. Wskazuje na to choćby ostatni raport ” Dyskryminacja w szkole” przygotowany przez Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej. Wnioski z raportu są przerażające.  Przerażająco smutne. Gorsze buty, nie taka bluzka, inny kolor skóry, nadwaga to wszystko może prowadzić do wykluczenia i przemocy. Brak empatycznych umiejętności spowodował, że w szkolnych murach liczy się ‘takosamość‘- dążenie, aby wszyscy uczniowie byli tacy sami, byli jedną masą. To frazes, że każde dziecko jest inne, że każde jest wyjątkowe. W tych okolicznościach, to stwierdzenie nabiera jednak podwójnego znaczenia. Bo gdy uczeń ma pecha, jego wyjątkowość może zaprowadzić go do bycia dyskryminowanym, do doświadczenia przemocy, a w skrajnym przypadkach nawet do bycia prześladowanym. 

Raport “Dyskryminacja w szkole” Pokazuje, że naturalny odruch empatii można bardzo łatwo zniszczyć. Niepielęgnowany powoli niknie, co w prostej linii prowadzi m.in do przemocy. Gdy przestajemy patrzeć sobie w oczy, widzieć w drugim człowieku osobę, to zaczynamy traktować siebie nawzajem jak przedmioty. Często przedmioty bezużyteczne i zbędne. Nie chcę takiego świata dla moich dzieci. 

Powinniśmy się zastanowić, czy dzieci w polskiej szkole zamiast dodatkowej lekcji matematyki czy biologii nie potrzebują raczej korepetycji z empatii. Budowę ameby zawsze można sobie znaleźć w Internecie. Bez znajomości rachunku różniczkowego można żyć. Bez zadbania o empatię skazujemy nasze dzieci na życie w odłączeniu. Od innych, od siebie samego i od świata. Bez prawdziwego życia, pozostaje  przetrwanie. Jeśli chcemy dla naszych dzieci lepszego świata, to dajmy im do niego klucz.

 

Na zakończenie genialna animacja przygotowana przez RSA na podstawie wykładu Brené Brown o różnicach pomiędzy prawdziwą empatią a sztucznym współczuciem:

Empatia to:

  1. umiejętność postawienia się na miejscu drugiej osoby/ zmiana perspektywy
  2. powstrzymanie się od osądu
  3. uznanie emocji drugiej osoby / współuodczuwanie
  4. i zakomunikowanie tego

To tak, jakby ktoś wpadł do głębokiej, ciemnej dziury i krzyczał z niej: Utknąłem tutaj, jest ciemno, jestem przytłoczony.  Empatia jest zejściem do tej dziury i szczerym przyznaniem ” Wiem, jak tu jest. Nie jesteś sam”. Empatia jest wyborem. Wyborem, że chce odnaleźć/dotknąć czegoś w sobie, aby móc połączyć się z drugim człowiekiem. Bo tylko to połączenie sprawi, że coś stanie się lepsze.

 

I zmuszająca do refleksji animacja Santiago ‘Bou’ Grasso o tym, co się dzieje, gdy zaczynamy traktować ludzi, jak przedmioty:

 

 

 

 

źródła:

Letourneau C. (1981), Empathy and stress, How they affect parental aggression, Social Work 26, 383-389

Bernhardt, B. C., & Singer, T. (2012). The neural basis of empathy. Annual Review of Neuroscience, 35, 1-23.

Singer, T., Seymour, B., O’Doherty, J., Kaube, H., Dolan, R. J., & Frith, C. D. (2004).Empathy for pain involves the affective but not sensory components of pain.Science, 303(5661), 1157–1162.

http://www.amazon.co.uk/Empathy-Handbook-Revolution-Roman-Krznaric/dp/1846043840

 

 

 

4 Comments

  • Ania (Hugo i Matylda)

    Cieszę się, że znalazłam Twój blog. Bardzo ciekawy post. Na szczęście każde kolejne pokolenie jest inne, zbuntowane, przeciwstawne. Może u naszych dzieci będzie mniej “ja”. Jak myślisz? Pozdrawiam!

    • Joanna

      myślę, że dużo w tym względzie zależy od nas rodziców, od wartości, jakie chcemy przekazać dzieciom. Mądra szkoła, prowadzona przez mądrych ludzi też dużo by pomogła

  • Marzena

    W takim razie wprowadźmy lekcje komunikacji z wykorzystaniem metody NVC (porozumienie bez przemocy), której autorem jest Marshall Rosenberg 🙂 Empatia, szacunek i poszukiwanie rozwiązań uwzględniających potrzeby wszystkich osób zaangażowanych w daną sytuację 🙂

    • Joanna

      jestem jak najbardziej za!:)

  • Write a Comment

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Pomóż dziecku budować jego program na szczęście

    Czy zauważyliście, że nasz umysł przypomina trochę rzep, który mocno chwyta się wszystkiego, co negatywne? Co gorsza, …

    Problem.

    Do gabinetu psychologa rzadko przychodzi się samemu. Najczęściej w towarzystwie. Z jakimś Problemem. Ten Problem potrafi …

    książeczka emocjonalnego zdrowia dziecka

    Nie będę ukrywać, że uwielbiam tę malutką książkę. Według mnie powinni ją rozdawać na salach poporodowych, w …