Blog psychologiczny

flmoterapia

Filmy animowane w gabinecie psychologa

Na blogu często goszczą wpisy na temat wartościowych książek. Znajdziecie tu posty polecające publikacje zawierające w sobie rzetelną wiedzę psychologiczną ( dzięki czemu mogą poszerzyć horyzonty). Są też opisy takich książek, które można bezpośrednio wykorzystać w terapii np. poprzez bajkoterapię. Dzisiaj chciałabym pokazać wam, że filmy również mogą świetnie pomóc w pracy psychologa. A mam tu na myśli zwłaszcza filmy animowane. Co zdumiewające, bardzo często wykorzystuje je również do pracy  osobami dorosłymi. Bywa, że stają się moimi cichymi pomocnikami w psychoedukacji. Czasem służą do refleksji, pozwalają spojrzeć na coś z innej perspektywy. Zawsze są okazją do rozmowy. Oto moja lista:

  1. W głowie się nie mieści:

 

Mój absolutny niezbędnik jeśli chodzi o psychoedukację dotyczącą emocji. Historia 11 letniej Riley, którą spotykamy w trudnym dla niej samej momencie życia- przeprowadzki z ukochanej Minnesoty do San Francisco. Życie dziewczyny widzimy tak naprawdę z dwóch perspektyw- tego, co realnie się dzieje w jej życiu, oraz tego, co dzieje się w jej głowie, w świecie jej emocji. Twórcy stworzyli cały wewnętrzny krajobraz Riley, który jest barwny i pasjonujący, ale też opiera się na solidnej wiedzy dotyczącej np. działania naszego mózgu ( nie wiem czy wiecie, że do współpracy nad filmem zaproszono czołowych naukowców zajmujących się emocjami m.in Paula Ekmana i Dacher Keltner) Każda z głównych pięciu emocji dostała swoją realną postać, co sprawia, że możemy łatwiej się z daną emocją zapoznać, oswoić… i odkryć jej ważność. Po oglądnięciu tego filmu naprawdę trudno pozostać obojętnym na świat własnych emocji ( i tego, jak bardzo kluczowe ma znaczenie w naszym codziennym funkcjonowaniu).

ps. Ostatnio zaczęłam też wykorzystywać ‘ W głowie się nie mieści” do przybliżania pacjentom koncepcji uważności ( mindfulness), która dla wielu mylnie oznacza siedzenie nieruchomo i medytowanie. Tymczasem za uważność możemy rozumieć jako umiejętność bycia tu i teraz i… dostrzegania tego, co się dzieje w naszej głowie, tego, co robią nasze emocje. Dzięki temu łatwiej działać mądrze ( wyobraźcie sobie, jak mogłaby wyglądać sytuacja przy rodzinnym obiedzie, która została przedstawiona w trailerze, gdyby tata i Riley byli bardziej uważni na to, co się dzieje w ich głowach)

 

2. Potwory i spółka

 

Wyobraźcie sobie miasto potworów, w którym główną rolę odgrywają Straszaki. To nikt inny, jak noce stwory, które nocami straszą dzieci, wyskakując np. z szafy. Przeżycie całego miasta potworów jest zależne od efektów ich pracy, gdyż to właśnie ze strachu dzieci czerpana jest energia, która zasila całe miasto. Dzieci boją się Straszaków… i równie mocno Straszaki boją się dzieci. Potwory są wręcz przerażone dziećmi- lęk podpowiada, że dotknięcie przez dziecko jest tak groźne, że kończy się śmiercią ( praca Straszaków jest praca najwyższego ryzyka!). Tak to się wszystko toczy, aż do momentu, gdy w mieście potworów przypadkiem pojawia się mała dziewczynka o imieniu Boo. To dziecko, któremu niestraszny najgroźniejszy Straszak- James Sullivan, którego bierze za puchatego kota.

Potwory  i spółka to animacja, która pomaga w oswajaniu emocji, ale też ich akceptowaniu. Świetnie pokazuje, jak działa lęk. Do momentu pojawienia się Boo, w tej bajce boją się wszyscy. Dzieci potworów, potwory dzieci. I nikt tak naprawdę nie wie, skąd ten strach, oraz tego, czy tak naprawdę jest się czego bać. Nikt nie ma odwagi, aby to sprawdzić. Mała dziewczynka robi coś niezwykłego- oswaja się ze swoim Straszakiem i tym samym zaprzyjaźnia ze swoim lękiem. I ten pierwszy krok z jej strony powoduje całą lawinę zmian.

Wyjątkowo też przypadło mi do gustu hasło przewodnie filmu: “Potwory i spółka- Straszymy, bo się o was troszczymy”- w końcu, jakby nie patrzeć,  zadaniem naszego strachu jest zadbanie o nasze bezpieczeństwo i przetrwanie. Warto więc wziąć przykład z małej Boo i odważyć się poznać swojego potwora. Może okazać się, że nie taki Straszak straszny, jak go malują.

 

3. Krudowie 

 

Moje ostatnie filmowe odkrycie. Opowieść o sympatycznej rodzinie jaskiniowców, która świetnie obrazuje z jakimi wyzwaniami nasi praprapraprzodkowie musieli się na co dzień mierzyć. Film wspaniale pokazuje, jakich strategi musiał nauczyć się nasz mózg, aby móc przetrwać. Spójrzmy prawdzie w oczy- w czasach prehistorycznych życie nie było sielanką, a każde wyjście poza w miarę bezpieczną jaskinię wiązało się z ryzykiem bycia pożartym przez wygłodzone zwierzęta. To był brutalny, zero-jedynkowy świat, życie albo śmierć.

Co ten powrót do przeszłości ma wspólnego z psychoterapią? Dzisiaj bardzo mocno psychologia zaczyna odwoływać się do naszej ewolucji, a ta pomaga zrozumieć trudności, z którymi mierzy się człowiek współczesny. Czy to nam się podoba czy nie, nasz mózg aż tak bardzo nie zmienił się od czasów prehistorycznych. To nadal ten sam organ, który wyewoluował tylko po to, aby zapewnić nam przetrwanie. To jego główne zadanie, które będzie  przedkładał nad wszystkie inne. Może więc śmieszyć nas postawa głowy rodziny Kruderów- Gruga. Jego zachowawczość, przezorność, nastawienie na szukanie wszelkich możliwych zagrożeń, życie i podtrzymywanie bycia w ciągłym lęku. ” Pamiętaj, żeby nigdy się nie nie bać” powtarza jak mantrę Grug swoim dzieciom. Nie ma się co dziwić. W czasach prehistorycznych bez strachu i lęku przeżycie nie byłoby możliwe. 

Każda z nas nosi w sobie ten najbardziej pierwotny umysł jaskiniowca.  To on będzie się odzywał, kiedy np. będziemy chcieli wychodzić ze swojej strefy komfortu ( bezpiecznej jaskini). Będzie reagował sprawdzonymi strategiami- lękiem, ucieczką. Zamiast więc dokopywać sobie za swoje lęki, które odbierasz jako słabość, za swoje asekuranctwo, które odbierasz jako niekompetencje, pomyśl, że to właśnie ten umysł pozwolił twoim praprapraprzodkom przeżyć i przekazać swoje geny, tak, abyś mógł dzisiaj istnieć. Czy w gruncie rzeczy nie powinniśmy być mu wdzięczni?

Jestem ciekawa co wy dodalibyście do tej listy?

2 Comments

  • Alicja

    Ja bym dodała Meridę. Lubię ją z różnych względów, ale wyjątkowo – moim zdaniem – pokazuje relację matki i córki.

    Drugi film to Jak wytresować smoka. Dla mnie to bajka o poszukiwaniu siebie mimo oczekiwań rodziny i społeczności, w której się żyje. O poczuciu wartości – gdy poznajemy głównego bohatera, wydaje się, że jest nieudanym synem, ale w miarę rozwoju akcji przekonujemy się, że jest po prostu inny, wyjątkowy, że jego wartość jest niedostrzegalna na pierwszy rzut oka. Ostatecznie Czkawka dokonuje rzeczy niezwykłych i okazuje się odważnym i mądrym chłopcem, a nawet wodzem. Choć zupełnie innym od swego ojca. No może tylko równie upartym.
    Są 2 części. Obie świetne.

  • Alex

    Zdecydowanie dodałabym “Trolle” czyli historia o szukaniu szczescia w sobie dodatkowo posada świetne piosenki.

  • Write a Comment

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    mózg emocje dziecko

    Mózg i emocje. Dlaczego warto uczyć dzieci, jak funkcjonuje mózg w emocjach ( i jak to zrobić?)

      Na początku warto przypomnieć sobie artykuł, w którym swego czasu opisałam działanie mózgu trójdzielnego ( …

    gdzie mieszkają twoje emocje?

    Gdzie mieszkają twoje emocje?

    Bardzo często zdarza się, że gdy mówimy o emocjach to bliżej nam do myślenia o nich, niż ich odczuwania. Po czym poznać, …

    regulacja emocji w praktyce

    Emocje na gazie. Jak nauczyć się korzystać z hamulca?

    Kiedy rozmawiamy o umiejętnościach ( lub ich braku) regulowania emocji przez dzieci coraz częściej powołujemy się na …