Blog psychologiczny

Jak nauczyć dziecko radzić sobie z przegraną?

Nie bój się emocji dziecka

Wielu rodziców chciałoby, żeby ich pociechy lepiej sobie radziły, gdy coś im nie wychodzi, nie idzie po ich myśli, gdy ktoś okazuje się lepszy. Za tym ‘lepiej radziły sobie” ukryte jest najczęściej oczekiwanie, żeby nie doświadczały one tak intensywnych emocji. Cóż, nie ukrywajmy, że byłoby nam lżej jako rodzicom, gdyby po porażce dziecko po prostu wstało, otrzepało przysłowiowy kurz z kolan i z uśmiechem na ustach przyznało, że przecież nic wielkiego się nie stało… Nie bez przyczyny piszę, że wiele z tych naszych oczekiwań, aby dziecko lepiej radziło sobie z emocjami bardziej dotyczy naszych własnych trudności niż dziecka:

Kiedy odważmy się głębiej spojrzeć na tę kwestię to zapewne okaże się, że za naszym komunikatem: ” nie masz powodu, żeby tak płakać” stoi tak naprawdę przekaz: ” ponieważ nie radzę sobie z własnymi emocjami, które się we mnie pojawiają pod wpływem twojego rozżalenia/ frustracji/ złości, oczekuję, że zaczniesz lepiej kontrolować swoje emocje, bo wtedy ja nie będą musiał mierzyć się z własnymi”. 

 

Pozwól dziecku na jego emocje

Jeśli więc chcemy pomóc dziecku lepiej radzić sobie, gdy mu coś nie wychodzi/ z przegraną, to przede wszystkim powinniśmy dać mu naszą pełną zgodą na emocje, które się w nim pojawiają w takiej sytuacji. Nie bójmy się uczuć, które doświadcza nasza pociecha- jakkolwiek nie byłby intensywne, nie są one wstanie wyrządzić mu krzywdy. Nie uciekaj się  do nadmiernego pocieszania, otulania, zagłaskiwania. Ale nie idź też w drugą skrajność, jaką jest bagatelizowanie czy umniejszanie. Tak naprawdę, w obu tych przypadkach ( ‘ zagłaskiwania’ i ‘ bagatelizowania’) przekazujemy dziecku komunikat, że jego emocje są w jakiś sposób zagrażające, trzeba je więc pilnie obłaskawić albo od nich uciec. To, co z reguły najlepiej się sprawdza w takim momencie to po prostu nasza obecność/ chęć towarzyszenia oraz słowa: “Przegrywanie nie jest łatwe. To naturalne, że się tak czujesz”.

 

Wspólnie oswajajcie sytuacje, gdy coś  się nie udaje

Często z naszego własnego lęku przed trudnymi emocjami, których może doświadczyć dziecko, zaczynamy robić wszystko, aby uchronić je przed podejmowaniem wyzwań. Jeśli więc w naszym przeświadczeniu pociecha nie radzi sobie, kiedy coś jej nie wychodzi/ z porażką, podejmujemy kroki, aby ochronić ją przed tymi sytuacjami, w których mogłaby być na nie narażona. Dzięki temu, na tu i teraz, zyskujemy upragniony spokój. Jednak w długotrwałej perspektywie może się okazać, że nasza chęć ochrony spowoduje, że dziecko nie będzie mogło nauczyć się radzić z sytuacjami, w których coś mu nie wychodzi/ doświadcza porażki.

I wcale nie chodzi o to, żebyśmy w jakiś specjalny sposób narażali dziecko na doświadczenie przegranej. Codzienne życie samo w sobie jest wystarczająco pełne mniejszych czy większych wyzwań, aby nasza pociecha mogła oswajać się z różnymi ( nie zawsze łatwymi) sytuacjami- i dzięki temu uczyć się nimi radzić.

 

Lisek Urwisek: rodzinna gra, która pomaga radzić sobie z przegraną

Chciałabym też podzielić się z wami pewną grą, która może pomóc stawiać pierwsze kroki w oswajaniu emocji wynikających z przegrywania. Lisek Urwisek wydawnictwa Nasza Księgarnia to propozycja dla dzieci w wieku od 5 do 105 lat. Tym, co w tej grze zasługuje na szczególne podkreślenie jest fakt, że jest ona oparta o zabawę kooperacyjną. Oznacza to, że jej uczestnicy nie rywalizują pomiędzy sobą, ale muszą działać zespołowo, aby odnieść zwycięstwo. Mogą więc dzięki współpracy wygrać, ale może też okazać się, że zostali wykiwani przez sprytnego Liska Urwiska. W tym drugim przypadku cała drużyna przegrywa. Jak się domyślacie, ta wspólna przegrana może być świetną okazją dla naszego dziecko ku oswajaniu emocji, które pojawiają się w sytuacji porażki. Dlaczego? Po pierwsze, z racji tego, że to cała nasza drużyna zostaje oszukana przez Liska Urwiska o wiele łatwiej poradzić sobie z pojawiającymi się emocjami niż w momencie rywalizacji pomiędzy graczami. Tutaj wszyscy jedziemy na tym samym wózku, każdy jest częścią drużyny, dzielimy wspólne doświadczenia, w których łatwiej nam się nawzajem wesprzeć. A wierzcie mi, ta gra potrafi dostarczyć intensywnych emocji! Po drugie, ta gra daje nam to fantastyczną możliwość pokazania dziecku naszych sposobów radzenia sobie przegraną! Gdy damy emocjom wspólnie wybrzmieć możemy np. zamodelować strategię : ” następnym razem“- która buduje i rozwija nasze zasoby, poprzez ukierunkowania myślenia na przyszłość- teraz się nie udało/ nie wyszło, ale ‘ następnym razem może być inaczej”.

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia mam do rozdania jeden egzemplarz tej świetnej gry! Jeśli macie ochotę wziąć udział w losowaniu, napiszcie w komentarzu pod artykułem wasze sposoby na oswajanie dzieci z porażką– może wspólnie uda nam się stworzyć bazę ciekawych i wartościowych pomysłów? Wśród komentarzy wylosuję jednego zwycięzce. Konkurs trwa do środy 15 maja 2019 godz. 23.00

gra: Lisek Urwisek, wydawnictwo: Nasza Księgarnia kwiecień 2019

 

 

 

 

20 Comments

  • oliwia

    Najważniejsze, aby pokazać, że my – dorośli potrafimy radzić sobie z porażką.
    To jak zachowujemy się w krytycznych sytuacjach widzi nasza pociecha i dlatego należy pracować nad sobą, aby dziecko miało dobry przykład.
    Dodatkowo, ćwiczenie umiejętności przegrywania i wygrywania jest możliwe poprzez wspólne zabawy, gry planszowe oraz karciane typu uno.

  • Monika Henyk

    Ohh, przydałaby się taka gra u nas. Mój mąż twierdzi, że to niebezpieczne ze mną przegrywać, ale ja staram się jak mogę pomóc w tym mojemu 6-letniemu synowi. Kiedyś dla równowagi pozwalałam mu wygrywać co jakiś czas, a teraz więcej rozmawiamy, co można by zrobić lepiej/poprawić, a głównie się śmiejemy. Nic tak nie zabija frustracji niż zamiana zaciętej rywalizacji w dobrą zabawę po prostu!

  • Annna

    Najprościej, jak się da rozmawiamy. Pomaga nam hobby, jakim jest bieganie. Przy okazji startów w biegach tłumaczymy, że pomimo najlepszych starań nie wygrywamy. Zawsze znajdzie się ktoś i szybszy i wolniejszy. Dla nas liczy się sam udział i frajda z ukończenia trasy- pomimo pogody, trudności czy chęci poddania się. I jeszcze jedno. Rodzinne wsparcie przez telefon czy na trasie czy mentalnie. Że niezależnie od wyniku jest.

  • Paulina

    Fajne przemyślenia! Gra wygląda zachęcająco 🙂 gdy mój syn przegra i targają nim silne emocje, po prostu staram się z nim być i dowiedzieć się czy to złość czy smutek, rozgoryczenie może? Potem nie uciekamy od danej zabawy. Z racji, że syn ma zapędy na naukowca zaszczepiam w nim przekonanie, że porażka jest nieodłącznym towarzyszem sukcesu 🙂

  • Magda

    Przypominamy, że chodzi o dobrą zabawę i wspólne spędzenie czasu, ale wiadomo, że lepszy przykład niźli wykład 😉 dzięki za rady w artykule, na pewno je wykorzystam!

  • Natalia Kukuła

    Błędy są doskonałą okazją do nauki 🙂 Tak więc zawsze gdy moje dzieci przegrywają mówię im, że to świetnie i pytam, czego mogą się nauczyć ( na przykład z danej rozgrywki gry) i jak wykorzystać tę wiedzę przy kolejnej takiej sytuacji 😉 Sama też opowiadam im po swojej przegranej, że teraz już wiem, żeby np. nie robić czegoś albo inaczej pokierować strategią tak, żeby mieć szansę na wygraną. Ale zawsze podkreślam najważniejsze – że naszym celem nie jest wygrana, ale wspólne miłe spędzenie czasu razem całą rodziną !

  • Kasia

    Do tej pory tłumaczyłam, że nie zawsze jest się pierwszym i nie zawsze się wygrywa. Niestety na wiele się to nie zdawało, córka lubi rywalizować i moje “wywody” średnio do niej trafiały. Ostatnio grała razem z koleżanką. Raz jedna wygrała, raz druga, rozpacz na zmianę po każdej rozgrywce. Ale uparte obie 🙂 W końcu zapytałam, jakie one widzą rozwiązanie sytuacji, żeby gra była zabawą a nie powodem do płaczu. Doszły do wniosku, że drugie miejsce też nie jest źle i też wygrywa. Od tej pory grały z uśmiechem na twarzy. Warto zaufać dzieciom 🙂

  • Katarzyna

    Radzenie sobie z porażką nie jest łatwe nawet dla dorosłych, a co dopiero dla dzieci. My we wszystkich sytuacjach tzw. „trudnych” dostrzegamy i nazywamy emocje dziecka. Czasami samo dostrzeżenie emocji dziecka sprawia, że czyje się ono zrozumiane, lepiej radzi sobie w sytuacji, która spowodowała wystąpienie tej emocji i takie wsparcie jest bardzo cenne dla dziecka. Dziecku czasem wystarczy Towarzysz, nie musi to być od razu Lekarz, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sprawi, że trudne emocje znikną w ułamku sekundy. Odczuwajmy emocje i nazywajmy je przy dzieciach, bo to pierwszy krok do zrozumienia emocji i radzenia sobie z nimi i to nie tylko w sytuacji porażki, ale i w każdej innej.
    Gra na medal. 😀

  • Stefania

    Trudna Sprawa. Synek doświadczał często takiej frustracji wynikającej z przegranej i wcale niestety się z nią nie oswoił. Co nam pomogło? poczucie humoru:). Reagowaliśmy trochę nie adekwatnie do sytuacji i gratulowaliśmy bardzo 2 miejsca, wprowadzaliśmy atmosferę żartu i rozluźnienia. Zwracam uwagę by docenić jego wysiłek słowami ,,jestem dumna z Ciebie, to Twoja wygrana, że dokończyłeś gre widząc, że przegrywasz”. Podczas wyścigów dobiegł na 8 miejscu, wspomniałam, że warto pogratulować osobie, która wygrała i to też osobisty sukces umieć docenić czyjeś osiągnięcie. Staram się zwracać uwagę co dobrego wynika z przegranej i porażek. Dla nas porażka to droga do sukcesu jakkolwiek Go pojmujemy.

  • Ag_gA

    A ja niestety jeszcze nie odnalazłam złotego srodka.. owszem, rozmowa zawsze bezcenna, dodatkowo próbujemy uczestniczyć we wszelkich dostępnych zawodach / biegach i konfrontowac emocje.. jednak Listek Urwisek byłby świetnym rozwiązaniem w domowym zaciszu. Pozdrawiam i trzymam kciuki za nasze, dorosłe emocje, bo podobno dzieci uczą się poprzez obserwacje. O zgrozo 🙂

  • Dorota

    Staram się przedstawić dziecku stan faktyczny tego co się wydarzyło nawet jeśli przegrało, nie wyszło, trudno skarbie ale zobacz zrobiłeś tak i tak bardzo dobrze myślałeś, byłeś już blisko, trochę cię to czy tamto zmyliło, bardzo dobrze dobrałeś, ułożyłeś, starałeś się…. następnym razem będzie lepiej, już będziesz wiedział więcej.
    Staram się mu wytłumaczyć, że nawet z przegranej należy wyciągnąć wnioski i na przyszłość starać się popracować więcej tak, aby wygrywać. Nikt nie urodził się od razu zwycięzcą, bo to wymaga pracy nad sobą przede wszystkim. Wszystko wymaga czasu i cierpliwości.

  • Julia

    Kiedy po raz pierwszy zostałam mamą wszystkie moje działania były skupione na dziecku. A że pierworodny okazał się być bardzo ambitnym przedstawicielem płci męskiej, wszystkie “porażki” były opłakiwane lub wykrzyczane. Nie bardzo wiedziałam wtedy co z nimi robić. Obserwowałam własną mamę i teściową, ale ich strategie wobec wnuka były zupełnie przeciwne. Jedna pozwalała mu wygrywać zawsze i w każdej sytuacji (specjalnie się myląc bądź zmieniając zasady gry na jego korzyść). Druga z kolei uważała, że musi być twardą babcią i pokazywała wnukowi, że jak przegrał to widocznie zasłużył. Dziś widzę, że efekty są takie, iż jedna babcia jest tą ukochaną (ta pozwalająca wygrywać), z drugą natomiast trzyma dystans.

    W miarę jak nabierałam doświadczenia w macierzyństwie i rodziły się kolejne dzieci (tym razem córki), zaczęłam podchodzić do ich “porażek” z większą akceptacją. Pozwalałam się spokojnie wypłakać lub wykrzyczeć, a potem analizowałam z dziećmi sytuację już po upływie pierwszych emocji. To przynosiło dobre efekty. Bo jest faktycznie tak jak Pani napisała we wstępie do artykułu: to rodzic musi się pogodzić z porażką dziecka. Jeśli to zrobi i nie będzie wymagał od syna/córki samych sukcesów, dziecko też z tą sytuacją zaczyna się oswajać.

    Bardzo pomocne w wychowaniu dziecka jest rodzeństwo. U nas w domu dzieci często grają w gry planszowe między sobą (robią to na przykład rano w weekendy pozwalając wyspać się zmęczonym rodzicom;). Raz w tych grach wygrywa najstarszy, raz najmłodsza, często średnia. Obserwując siebie nawzajem, nauczyli się, że paleta emocji po przegranej jest bardzo barwna:)

    Kiedy najstarszy syn z dziecka stał się nastolatkiem, podejście nas, jako rodziców, dalej ewoluowało. Przecież szkoła i wyścig szczurów, który dotyka coraz młodszych dzieci, porażkę uważa za mały koniec świata… Jak uzbroić dziecko w “prawo do porażki”, a zarazem nie odebrać mu paliwa do rozwoju? Tu pomogły różne mądre książki i obserwacja na żywym organizmie. Teraz, kiedy syn bardzo się z czymś nie może pogodzić, zadajemy mu pytanie: “Czego Cię to doświadczenie nauczyło? Co, mimo niepowodzenia/porażki oceniasz jako dobre w swoim działaniu, a co mógłbyś zrobić lepiej?” Przenosimy uwagę z porażki na to jak dziecko/młody człowiek sobie z tym radzi, jakie może wyciągnąć wnioski. To pomaga.

    Kiedy dzieliłam się z pierworodnym, że mam zamiar napisać o naszym rodzinnym radzeniu sobie z porażkami na tego bloga, uśmiechnął się i powiedział: “Jestem najlepszym przykładem, że można przejść od etapu klęski do oswojenia porażki”. I to prawda. Fajnie jest być rodzicem, rozwijać siebie i dzieci. I wyciągać wnioski z niepowodzeń by stawać się coraz szczęśliwszym człowiekiem.
    Pozdrawiam wszystkich rodziców, zwłaszcza tych z jednym dzieckiem, którzy martwią się tematem oswajania niepowodzeń. Wszystkiego można się nauczyć. Nie poddawajcie się:)

  • Natalia

    Uważam, że najlepszym sposobem na oswojenie dziecka z porażką to po prostu częste granie z nim i wspólne zabawy, podczas których dziecko doświadcza różnych stanów emocjonalnych. O emocjach tych warto z nim rozmawiać na bieżąco i poszukiwać wspólnie rozwiązań w radzeniu sobie z nimi. Opis doświadczanej emocji przez dziecko przy dziecku/do dziecka pozwala mu na nazwanie /określenie danego stanu i z czasem oswojenie się z nim. Często z córką robimy “burzę mózgu”i wymieniamy wszystkie możliwe rozwiązania, a później wybieramy najlepsze z nich np. w sytuacji porażki zmieniamy zabawę na taką, która dostarcza jej przyjemnych emocji. Mam nadzieję, że uczy się wtedy, że emocje mijają i można z nimi sobie radzić, choć to nie jest łatwe i często czasochłonne 😉 Poza tym staramy się nie myśleć w kategoriach porażki (w ogóle nie operujemy takim słowem), ale zdobywania doświadczenia i wiedzy 🙂

  • Kasia

    U nas przede wszystkim sprawdza się uznanie, zauważenie trudnych przeżyć dziecka. Zrobienie miejsca na emocje daje z reguły ukojenie, mimo, że jest to sytuacja trudna dla dziecka i nas dorosłych, by pomieścić te dziecięce emocje. Później są rozmowy, a czasami nie, bo dziecko nie jest gotowe i odwołujemy się niekiedy do tej sytuacji w innym czasie.

  • Ania

    Ja bardzo lubię anegdotę jak król lew mówi do poddanych: “Kto pierwszy będzie na drzewie, ten wygrywa”. Wśród zwierząt na dole jest słoń, małpa, wąż, ptak, żółw i … (tu rodzic może poszaleć z wymyślaniem zwierząt 🙂 ). Wspólnie zastawiamy się, kto będzie najszybszy i co z pozostałymi zwierzętami (np. w czym one mogą być naj-). Takie metaforyczne przepracowanie porażki też bardzo pomaga 🙂

  • IWONA

    Ojej, bardzo by nam się przydała ta gra. Temat u nas w gabinecie na czasie🙂

  • Asia

    U nas z racji wrażliwości córki i jej temperamentu faktycznie z trudem przychodzi jej zaakceptowanie przegranej i wszelkich sytuacji, kiedy coś nie wyjdzie tak jak by chciała. Zaakceptowanie jej emocji i bycie blisko w tym momencie faktycznie najbardziej się sprawdza. Kiedy się uspokoi, rozmawiamy – co czułaś? Okazujemy zrozumienie. Tłumaczymy, że każdy z nas doświadcza czasem takich emocji. Czytajmy bajki terapeutyczne związane z trudnymi emocjami. Bardzo pomaga jej, kiedy z mężem opowiadamy jakieś historie z naszego dzieciństwa, kiedy właśnie coś nam nie wyszło, przegraliśmy itp. Ale też z obecnego dorosłego życia, np. związanego z pracą. Ufam, że będzie coraz lepiej 🙂

  • Aga D.

    Co robię, żeby pomóc córce oswoić porażkę? Powtarzam jej bardzo często: Każda porażka nas czegoś uczy
    •Opanowywać emocje,
    •że na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, a niekiedy, żeby był sukces to musi być czyjaś porażka,
    •że starając się i ucząc dojdziemy do celu,
    •że zawsze możemy coś zmienić,
    •że los jest odmienny i nie możemy się poddawać i rzucać gry w połowie, tylko powinniśmy dążyć do kolejnej wygranej.
    Jeśli poddamy się ,,przed metą” to nic to nie zmieni – to będzie nasza porażka niezależnie czy ukończymy grę czy nie. A jeśli się nie poddamy i podejmiemy dalsze wyzwanie (czy chodzi grę planszową, udział w zawodach sportowych, konkursy wiedzy, malarskie itd.) to może będziemy mogli się cieszyć z sukcesu i wygranej. To jest bardzo przyjemne uczucie, ale nie nie jest możliwe zawsze wygrywać…. Ponadto JEŚLI WYGRYWALIBYŚMY CAŁY CZAS, TO NASZ SUKCES TAK BY NiE CIESZYŁ! Jeśli na sukces zapracujemy ćwicząc – satysfakcja z sukcesu będzie ogromna, zwłaszcza z po kilku porażkach – które zdarzają się najlepszym. To tak jak chociażby prosta czynność – jazda na rowerze. Teraz robimy to bezbłędnie, ale zanim nauczyliśmy się jeździć było kilka upadków. Sukcesem jest to, że nauczyliśmy się jeździć, ale KAŻDY zanim się nauczył miał kilka porażek.
    A jeśli chodzi o gry planszowe – nie mamy wpływu na wynik. Tym bardziej przegrana nie powinna boleć! To jest świetna rozgrywka, ale tylko wtedy jeśli gramy uczciwie i nie denerwujemy się przegraną. Mówię: ,,KAŻDY CHCE WYGRAĆ, DAJ MAMIE POCIESZYĆ SIĘ TROCHĘ WYGRANĄ 😂”. – i szczerze mówiąc chyba to zdanie dotarło najbardziej!!!! Córka cieszy się z czyjejś wygranej (mamy, taty, dziadka, młodszej siostry [jest jeszcze mała, ale już powoli gramy z nią w pierwsze planszówki …]), a potem mówi ,,teraz ja spróbuję wygrać!”

  • Jasia

    Kiedy graliśmy z synem w planszówki popełniałam błąd dając mu wygrywać. Gdy siostra się pojawiła i oczywiście nie było możliwe, żeby wciąż wygrywał. Pojawiły się ogromne emocje, które nie pozwalały dokończyć gry.

    Teraz tłumaczę dzieciom, że los jest zmienny i raz się wygrywa, raz przegrywa. Jeśli nie podejmiemy wyzwania to nigdy nie przekonamy się kto by wygrał. Jeśli będziemy rezygnować już na starcie to może ominąć nas fantastyczna zabawa.

  • Gosia Włod

    Porażki są wpisane w nasze życie.
    Czasem podchodzimy do nich bardziej emocjonalnie, czasem mniej – niezależnie czy jesteśmy dzieckiem czy osobą dorosłą. Dzieci nie zawsze poradzą sobie z negatywnymi emocjami. Trzeba rozmawiać, tłumaczyć, przytulić. Każda sytuacja jest inna – inaczej wygląda nasza rozmowa. Co jeszcze robię? Chwalę za drobne rzeczy – myślę, że to też pomaga dostrzegać małe sukcesy.

  • Write a Comment

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Pomóż dziecku budować jego program na szczęście

    Czy zauważyliście, że nasz umysł przypomina trochę rzep, który mocno chwyta się wszystkiego, co negatywne? Co gorsza, …

    Problem.

    Do gabinetu psychologa rzadko przychodzi się samemu. Najczęściej w towarzystwie. Z jakimś Problemem. Ten Problem potrafi …

    książeczka emocjonalnego zdrowia dziecka

    Nie będę ukrywać, że uwielbiam tę malutką książkę. Według mnie powinni ją rozdawać na salach poporodowych, w …