Blog psychologiczny

Sposób na małego marudę

Marudzenie, niezadowolenie, narzekanie, grymaszenie, biadolenie, jojczenie, jęczenie, lamentowanie, zawodzenie- jakby nie patrzeć, dłuuuga lista się uzbierała. I chociaż marudzenie samo w sobie nie jest “zaburzeniem”, które wymaga interwencji terapeutycznej, to bywa przyczyną, dla której rodzice decydują się pojawić w gabinecie psychologa.

Nie ma się co dziwić. Smerf Maruda był może i zabawną postacią w kultowej wieczorynce, ale własny egzemplarz w domu to zupełnie inna para kaloszy. Raz, że tego pierwszego można wyłączyć jednym przyciskiem pilota. Dwa, że za tego drugiego czujemy się odpowiedzialni, wiec gdy przychodzi nam sie zmierzyć z jego niezadowoleniem, to często mamy poczucie, że wynika ono z naszej “winy”. Albo jego niewdzięczności.

Zresztą, z tym marudzeniem to w ogóle przewrotna sprawa. Z jednej strony nie lubimy malkontentów, a z drugiej wszyscy marudzimy. I to podobno około 30 razy na dobę, co powoduje, że 9 minut w ciągu dnia ” tracimy” na narzekanie. Tyle mówią amerykańskie statystyki, więc znając nasze polskie usposobienie może byc więcej…

Ale do brzegu, jak mówią marynarze, czyli do konkretów. Mam dla was kilka sposobów, które mogą być przydatne w ” walce’ z marudzeniem. Warto z nimi poeksperymentować nie tylko ze względu na dbałość o swoje rodzicielskie zdrowie psychiczne i domową atmosferę ( nie ukrywajmy, że na większość rodziców jęczenie dziecka działa jak płachta na byka), ale też mając przede wszystkim na uwadze dobro samego dziecka. Spuszczenie emocjonalnej pary bywa od czasu do czasu pomocne, jednak pesymizm łatwo może stać się sztywnym stylem widzenia świata, a marudzenie utrwalonym sposobem komunikowania z otoczeniem. I jedno i drugie nie będzie naszemu dziecku służyć.

Rada pierwsza: kto mieczem wojuje od miecza ginie.

Najgorsze, co możesz zrobić, to sam zacząć marudzić na marudzenie dziecka. Działa to jak dolewanie oliwy do ognia, bo zamiast gasić płomienie, wzniecasz jeszcze większy pożar. Wpadacie w błędne koło negatywności, które do niczego nie prowadzi.

Rada druga: weź pod uwagę prawo Archimedesa

Które głosi, że “siła wyporu działająca na obiekt zanurzony w cieczy jest równa ciężarowi płynu wypartego przez to ciało. Siła wyporu ma ten sam kierunek, co siła ciężkości, ale przeciwny zwrot”. Czyli mówiąc łopatologicznie- im usilniej zaczniesz przekonywać dziecko, że nie ma powodów do narzekań, tym bardziej ono zacznie obstawiać przy swoim. Twoje próby negacji jego widzenia świata na tu i teraz, a przede wszystkim jego emocji może tez powodować, ze dziecko poczuje się unieważnione, a nawet zacznie w nim kiełkować przekonanie, że jest w jakiś sposób wadliwe, że tak właśnie czuje i myśli.

Rada trzecia: to, że nie wierzysz w jednorożce nie oznacza, ze one nie wierzą w ciebie.

w psychologii mamy takie złote założenie, ze z emocjami/ przeżyciami się nie dyskutuje. W ‘walce’ z marudzeniem na pierwszym polu przyjdzie nam się zmierzyć właśnie z emocjami/ przeżyciami.  A te mogą być naprawdę różne! Dziecko może marudzić, bo jest czymś zezłoszczone, smutne, czegoś się obawia lub lęka. Nawet jeśli powód marudzenia twojej pociechy wydaje się być z twojej perspektywy trywialny, traktuj jego emocje i przeżycia jak najbardziej poważnie!

Marudzenie, aby mogło się wyciszyć potrzebuje zostać wysłuchane i wzięte pod uwagę. Tylko wtedy opadną z niego emocje.

Świetnie tutaj się może sprawdzić metoda pytania i odzwierciedlania tego, co czuje/przeżywa dziecko.

” Widzę, że jesteś naprawdę niezadowolony” ,” co najbardziej ci się w tym nie podoba?” “, “co jeszcze?” .

Rada czwarta: naucz się działać jak Kung Fu Panda

Kiedy już odkryjesz, jakie emocje ukrywają się za marudzeniem i dasz dziecku jasny znak, że jego przeżycia są dla ciebie ważne czas na twoje kolejne kroki ( chociaż bywa, że zastosowanie się do trzech powyższych rad okaże się na tyle skuteczne, że nie będziemy potrzebować robić nic więcej).

Czasem jednak trzeba będzie wcielić się w zwinnego Kung Fu Pandę, aby postawić jęczeniu jasne granice.

Marudzenie potrafi być jak stary, dobrze naoliwiony i sprawnie działający zegarek- jedno jęczenie łatwo może zacząć nakręcać kolejne. Dlaczego? Musisz wiedzieć, że emocje kochają siebie nawzajem i lubią przebywać w towarzystwie podobnych sobie- niezadowolenie będzie więc w taki sposób oddziaływać na nasz mózg, aby ten wyszukiwał kolejne argumenty na potwierdzenie swojej ‘ pesymistycznej’ wizji sytuacji. Problem w tym, że takie bezproduktywne marudzenie będzie tylko drenować naszą całą energię, nie prowadząc do rozwiązań, które mogłyby rozwiązać sytuację. Dlatego ważne jest, abyś po uznaniu emocji i przeżyć dziecka wykonał zwinny ruch, który powie jojczeniu: “dość”. Jak to zrobić? Poniżej znajdziesz kilka pomysłów:

strategia „ i” /„ jednak”: niektórzy porównują ją do  psychologicznego jujitsu: z jednej strony odzwierciedlamy i dajemy przestrzeń na emocje, z drugiej jasno komunikujemy nasze oczekiwania/ lub fakty.

„ rozumiem, że jest ci przykro, że nie pójdziemy na plac zabaw. Jednak nie mam wpływu na pogodę za oknem”

„ słyszę, że bardzo chcesz być już w domu. Jednak najpierw czeka nas wizyta u lekarza”

„ widzę, że jesteś rozżalony. Jednak nie zjemy już dzisiaj więcej lodów.”

Strategia przeformułowywania: komunikaty ‘ nie’ zmieniamy na komunikaty “tak”, odwołując się do języka pragnień i/lub potrzeb. W przypadku marudzenia strategia kluczowa, która będzie procentować, jak dobrze założona lokata. Okazuje się bowiem, że dzieci często nie wiedzą, co za ich zawodzeniem stoi, a przede wszystkim, co można by zrobić, aby poczuć się lepiej. Tutaj jeszcze ważna uwaga. Powiedzenie o pragnieniach/ potrzebach nie oznacza, że z automatu jesteśmy zobligowani, aby je realizować. Bardzo często już samo ich nazwanie powoduje, że zostają one emocjonalnie zaspokojone.

“Nie będę jadł tej zupy! Brokuły są ble! ” możesz zmienić na: ” chciałbyś zjeść dzisiaj coś innego na obiad”

” to jest nudne” możesz zmienić na: ” wolałbyś, żebyśmy zrobili coś bardziej interesującego”

” nie będę się ciebie słuchał” możesz zamienić na: ” chciałbyś mieć więcej do powiedzenia w tej sprawie” 

Strategia specjalnego czasu na marudzenie. Jedną z metod, która może się też świetnie sprawdzić, zwłaszcza w przypadku ‘rasowych malkontentów’ jest ustalenie specjalnego czasu, który poświecimy na marudzenie. Ustalamy konkretny limit czasowy, i na umówiony znak, przez ściśle określoną wcześniej ilość czasu, nie zajmujemy się niczym innym, jak narzekaniem, zawodzeniem i marudzeniem. Zasady są jasne: im więcej jojczenia ( i śmiechu) tym większe prawdopodobieństwo powodzenie całej akcji.

Strategia rozbrajania zabawą. A gdy już mówimy o śmiechu, to warto wiedzieć, że nic tak nie działa na malkontenctwo, jak odpowiednia dawka radości. Czasem nie będzie to łatwe, ale jeśli uda ci się dodać chociaż szczyptę zabawy do danej sytuacji, to z czary goryczy może powstać całkiem smaczny rosół.  Przydać się tutaj mogą teatralne zdolności, odwaga do wygłupów, kreatywność i twoje umiejętność łapania dystansu do sytuacji. Wiele świetnych pomysłów, gotowych do wykorzystania znajdziesz w książce psychologa Lawrence J. Cohena ” Rodzicielstwo poprzez zabawę”.

 

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

kryzys czwartej klasy

Od kilku lat obserwuję w gabinecie pewien stały trend, dlatego postanowiłam dzisiaj napisać właśnie o nim: o kryzysie …

Jak działa złość?

Złość to szalenie interesująca emocja. Coraz więcej o niej wiemy, coraz lepiej rozumiemy mechanizmy jej działania- …

W zbroi złości

Złość to taka przewrotna emocja. Z jednej strony bardzo chcielibyśmy się jej pozbyć, a z drugiej tak trudno nam ją …