Blog psychologiczny

Dzieci uczą dzieci

Jeśli tylko uważnie przyjrzymy się naszym dzieciom, to zauważymy, że najszybciej uczą się one wcale nie od nas, rodziców i nauczycieli, ale od innych dzieci. Mój tata do dziś wspomina, jak przez miesiąc bezskutecznie próbował nauczyć mnie jeździć na rowerze, i jak w ciągu godziny dokonał tej sztuki mój o dwa lata starszy kolega z podwórka. Kiedy miałam osiem lat, nauczyłam czytać moją o trzy lata młodszą koleżankę (cóż, musiała nauczyć się czytać, aby uczestniczyć w zabawie polegającej na czytaniu zagadek i podążaniu tropem uciekających rycerzy).  W tegoroczne wakacje zaś, moja niespełna czteroletnia córka, nauczyła płynnie liczyć po polsku do trzech przypadkową holenderską dziewczynkę. Zajęło jej to niecałe dwie minuty. Wszystkie opisane powyżej przykłady nauki nowych umiejętności wyróżnia to, że miały miejsce w zabawie, działy się mniej lub bardziej nieświadomie, oraz to, że rolę nauczyciela przejęło drugie dziecko.

Dzieci już od najmłodszych lat wykazują ogromną ciekawość drugim dzieckiem, jakie napotykają na swojej drodze. Bardzo interesujące badania, które przeprowadzono w Kanadzie na niemowlętach w wieku czterech i sześciu miesięcy pokazały, że mali uczestnicy eksperymentu wolały słuchać głosek naśladujących dźwięki wydawane przez inne niemowlaki, niż tych wypowiadanych przez osoby dorosłe. Kiedy niemowlętom prezentowano głoski wydawane przez inne małe dzieci, były one wyraźnie bardziej nimi zaciekawione, bardziej skupione, częściej się uśmiechały i próbowały je naśladować. Jedną z hipotez, jaką postawili badacze pod wpływem wyników tego badania jest teoria, że być może słuchanie ‘mowy’ innego niemowlaka, pozwala dziecku w rozwoju własnych umiejętności nabywania mowy ( dlatego np. matki nieświadomie upodabniają swój głos do dźwięków wydawanych przez niemowlę, stymulując w ten sposób rozwój mowy u swojego dziecka).

Lew Wygotsky, obserwując m.in zabawy dzieci, stworzył termin strefy najbliższego rozwoju. Pojęcie to odnosi się do czynności, które na bieżącym etapie swojego rozwoju dziecko nie jest w stanie wykonać samo, ale może je wykonać przy pomocy drugiego człowieka (dorosłego, czy innego dziecka, które posiada większe od niego umiejętności). Druga osoba buduje rusztowania, dzięki którym dziecko posiadające mniejsze umiejętności, może wznieść się na wyższy poziom zaawansowania jakiejś czynności. Budowanie rusztowań, czyli dawanie wsparcia i pomocy potrzebnych w rozwoju, nie jest łatwe. Wymaga uważności, wiedzy, na jakim poziomie są bieżące umiejętności dziecka, i trafnych przewidywań, co dziecko może w najbliższym czasie osiągnąć. Pomimo tego, że w pierwotnym zamyśle koncepcja Lwa Wygotskiego odnosiła się do nauczania w obrębie dorosły-dziecko, to mam wrażenie, że to dzieci są prawdziwymi wirtuozami w budowaniu sobie nawzajem rusztowań potrzebnych do rozwoju. Aby się o tym przekonać, wystarczy przyjrzeć się zabawie dzieci na pobliskim placu zabaw. Starsze dzieci wspierają młodsze w opanowaniu lęków przy wchodzeniu na ruchomy mostek. Te bardziej rozwinięte ruchowo pomagają mniej sprawnym przy wspinaniu się na drabinki, podając rękę czy podpowiadając, gdzie postawić kolejny krok.  To budowanie rusztowań, które najczęściej ma miejsce w zabawie pomiędzy dziećmi w różnym wieku i posiadającymi umiejętności rozwinięte w różnym stopniu, zachodzi naturalnie i nieświadomie. Wydaje się, że tajemnica sukcesu dzieci we wzajemnym wspieraniu się, tkwi w podobnych poziomach energii, jakie posiadają dzieci, preferowaniu podobnych aktywności, dobrego zrozumienia siebie nawzajem. Dodatkowo, pomiędzy dziećmi relacja oparta jest na partnerstwie, a nie na autorytecie nauczyciel-uczeń. To bardzo ważne, bo jak pokazują niedawne badania przeprowadzone przez profesor Alison Gopnik, dzieci już na etapie przedszkola zaprzestają eksperymentowania i szukania nowych sposobów działania zabawki, gdy tylko nauczyciel pokaże im, jak dany przedmiot działa. Po prostu szybko dochodzą do wniosku, że dorosły wie lepiej i nie ma co tracić energii na własne eksperymentowanie. Skutkiem tego jest szybki spadek ciekawości, kreatywności, poczucia własnej sprawczości czy motywacji wewnętrznej do samodzielnego zdobywania wiedzy o świecie.

Korzyści płynące ze tej wspierającej współpracy czerpie nie tylko młodsze dziecko, czy też to, które posiada mniej rozwinięte umiejętności. Dziecko, które gra rolę ‘nauczyciela’ samo również się dzięki niej rozwija. Liczne badania pokazują, że jednym z najlepszych i najbardziej skutecznych sposobów na efektywne opanowanie wiedzy jest dzielenie się nią z innymi. Już przedszkolaki, które miały za zadanie wytłumaczyć innemu dziecku np. sposób działania zabawki, same lepiej zaczynały rozumieć mechanizm jej funkcjonowania, lepiej pojmowały związki przyczynowo-skutkowe i na dłużej zapamiętywały zdobytą wiedzę. Te korzyści z dzielenia się z drugą osobą swoją wiedzą są niezależnie od wieku. Osoby, które mają za zadanie wytłumaczyć innym jakieś zagadnienie po prostu same zaczynają je lepiej i głębie rozumieć, dzięki czemu mają większą szansę, że je zapamiętają.

Uczenie się, które zachodzi pomiędzy dziećmi wykorzystał profesor Sugata Mitra, tworząc swój słynny już eksperyment z dziurą w ścianie ( Hole in the Wall). Właściwie, jak mówi sam naukowiec, jego pomysł zrodził się spontanicznie. I nic nie wróżyło mu sukcesu. Wszystko zaczęło się w 1999 roku.  Będąc na kontrakcie naukowym w New Dehli, profesor Mitra zauważył zainteresowanie dzieci komputerem, który władze miasta właśnie zamontowały na użytek mieszkańców w ścianie jednego z budynków. Już pierwszego dnia dzieciom udało się odkryć, jak włączyć komputer i w jaki sposób otworzyć przeglądarkę internetową. Dzieci dokonały tego, widząc komputer pierwszy raz w życiu i nie posługując się językiem angielskim. Naukowiec był zadziwiony i postanowił powtórzyć ten eksperyment w najbardziej biednych i zacofanych częściach Indii. Wnioski, jakie uzyskał z przeprowadzonych badań wskazywały na to, że dzieci w stosunkowo krótkim czasie potrafiły samodzielnie nauczyć się posługiwać komputerem i Internetem, ucząc się przy okazji języka angielskiego, który był im potrzebny, aby poruszać się po anglojęzycznych stronach (badacze specjalnie umieszczali w komputerach anglojęzyczne przeglądarki, aby wykluczyć, że dzieci wyczytają w Internecie sposób jego obsługi). Profesor Mitra zauważył, że najszybciej dzieci uczyły się obsługi komputera współpracując ze sobą nawzajem. Kiedy jedno dziecko odkryło jakiś nowy sposób działania nowego przedmiotu, szybko przekazywało tą wiedzę kolejnemu dziecku. Dzieci najczęściej eksperymentowały w grupkach, uważnie obserwując siebie nawzajem i naśladując działania, które przyczyniały się do sukcesu. Badacz zauważył, że dzieci potrafiły naturalnie się organizować, rozwijać i wyznaczać sobie cele pracy. Niesamowitym odkryciem płynącym z tych eksperymentów jest fakt, że dzieci współpracując ze sobą, potrafiły nie tylko szybko nauczyć się obsługi komputera, ale też wykorzystać go do nauki np. biotechnologii!

“powiedziałem im (Sugata Mitra) , że na komputerze jest masa trudnych tematów. Że nie będę zaskoczony jeśli nic nie zrozumieją. Wszystko jest po angielsku, a ja wyjeżdżam.(Śmiech) Zostawiłem ich z tym. Wróciłem po dwóch miesiącach, przywitało mnie 26 bardzo spokojnych dzieci. Spytałem “I co? Patrzyliście na to?” Odpowiedzieli “Tak.” “Zrozumieliście coś?” “Nie, nic.” Ja na to: “A jak długo ćwiczyliście zanim stwierdziliście, że nie rozumiecie?” Odparli “Patrzyliśmy na to codziennie.” Ja na to “Przez dwa miesiące gapiliście na coś, czego nie rozumieliście?” Na to 12-letnia dziewczynka podnosi rękę i mówi, dosłownie, “Nie zrozumieliśmy nic poza tym, że nieprawidłowa replikacja cząsteczki DNA wywołuje chorobę genetyczną.”

Kiedy spojrzymy na nasz system szkolnictwa, szybko możemy dojść do smutnego wniosku. Współczesna szkoła nie tylko nie rozwija  potencjału, jaki tkwi we wzajemnej współpracy pomiędzy uczniami, ale ten potencjał zupełnie niszczy. Wprowadza sztuczny podział na klasy, w których umieszcza dzieci w tym samym wieku, i od których wymaga posiadania umiejętności na podobnym poziomie. Jakakolwiek różnorodność jest tłumiona.

Można jednak inaczej, jak pokazują choćby coraz liczniejsze szkoły demokratyczne. W nich uczenie się odbywa się we wspólnocie, w której zarówno dziecko, jak i dorosły, są dla siebie nawzajem równocześnie uczniami, jak i nauczycielami. Ale korzyści wynikające z dzielenia się wiedzą pomiędzy uczniami dostrzega też coraz więcej systemowych szkół na świecie. Tutaj chciałbym pokazać dwa różne sposoby praktykowane w dwóch różnych szkołach. Zobaczcie co się dzieje, gdy odważymy się przekazać uczniom pałeczkę i stać się dla siebie nawzajem nauczycielami:

1. Projekt stworzony przez samych uczniów w Monument Mountain Regional High School w Stanach Zjednoczonych. Przez jeden semestr nauki każdy z uczniów ma możliwość przejęcia całkowitej odpowiedzialności za swoją naukę. Jeśli uczeń zdecyduje się wziąć udział w projekcie, to przez pół roku realizuje swój własny plan nauczania: sam wybiera sobie tematy, które ma zamiar zgłębić, a następnie dzieli się nową wiedzą z innymi uczniami.  W czasie tego semestru uczniowie są niezależni od nauczycieli, mogą ich prosić o pomoc, ale nie muszą. Nigdy nie nauczyłem się tyle, ile w czasie tego semestru- mówi jeden z uczniów. I to chyba najlepsza rekomendacja.

2. Dyrektor Matthew Moss High School wymyślił dzień, który nazwał roboczo D6- dzień szósty. To właśnie w soboty budynek szkoły ożywa naprawdę. Sobota jest dniem, kiedy to uczniowie zaczynają uczyć siebie nawzajem. Ci, którzy lepiej opanowali materiał, pomagają tym, którzy mają problem z jego zrozumieniem. W soboty uczniowie sami organizują się, żeby pracować w grupach nad zagadnieniem, które w tym momencie ich najbardziej interesuje. Koledzy są najlepszymi nauczycielami, bo najlepiej rozumieją, co w danym materiale sprawia najwięcej trudności. W końcu dopiero co sami zdali egzaminy i wiedzą na co położyć największy nacisk– mówi jedna z uczennic.

 

 

 

źródła:

Matthew MasapolloLinda PolkaLucie Ménard. 2015. When infants talk, infants listen: pre-babbling infants prefer listening to speech with infant vocal properties. Developmental Science

Hall in the Wall, wystąpienie profesora Sugata Mitra na TED

Annis LF. 1983. The processes and effects of peer tutoring. Human learning: Journal of Practice and Research Applications 2(1): 39-47.

Rittle-Johnson B, Saylor M, Swygert KE. 2008. Learning from explaining: does it matter if mom is listening? J Exp Child Psychol. 100(3):215-24.

Brown AL and Kane MJ. 1988. Preschool children can learn to transfer: Learning to learn and learning from example. Cognitive Psychology 20: 493-523.

Legare CH and Lombrozo T. 2014. Selective effects of explanation on learning during early childhood. J Exp Child Psychol. 126:198-212.

Peter Gray, Wolne dzieci. Jak zabawa sprawia, że dzieci są szczęśliwsze, bardziej pewne siebie i lepiej się uczą, wyd. MiND 2015

Why Preschool Shouldn’t Be Like School

 

 

 

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

A gdyby tak przestać słuchać ciotki Mimi?

Za chwilę, bo 8 grudnia, będziemy obchodzić kolejną ( 39! ) rocznicę śmierci Johna Lennona. Twórcy, który na dobre …

poznaj swoje psychologiczne DNA-V

W ostatnim artykule rozprawiałam się trochę z mitem, który mówi o tym, że powinniśmy nauczyć dziecko ‘twardości’, …

Bo w życiu trzeba być twardym

Miękkie serce czy  twardy tyłek Trudno mi zliczyć, ile razy usłyszałam  zdanie: ‘ bo w życiu trzeba być twardym’. …