Blog psychologiczny

Problem.

Do gabinetu psychologa rzadko przychodzi się samemu. Najczęściej w towarzystwie. Z jakimś Problemem.

Ten Problem potrafi być ledwo widoczny, powiedzmy wielkości ziarenka piasku, które jednak jak wpadnie do buta to wyjątkowo uwiera.. Inny zaś jest tak wielki, że nie sposób przepchać go przez drzwi.

Bywają Problemy tak zwiewne, że nie ma jak ich uchwycić. I tak ciężkie, że przytłaczają swoją obecnością.

Cóż, pewnie sami wiecie.

Przychodzisz więc z Problemem. Wnosisz go na barkach, mecząc się przy tym niemiłosiernie. Bo masz zamiar coś z nim zrobić, a najlepiej pozbyć. W najgorszym wypadku liczysz na jakieś skutecznie metody uciszenia go. Czujesz, że więcej już nie zniesiesz. Próbowałeś wszystkiego. Przekonywania, przekupstw i gróźb.  Zajadania, zabiegania, ignorowania, ucieczki.

Ale Problem jak się uczepił tak się czepia. I spać po nocach nie daje…

Po cichu więc liczysz, że uda się go tutaj gdzieś zostawić. Pod pretekstem naprawy. Z możliwością zapomnienia o jego odbiorze.

Wchodzicie więc do gabinetu. Ty i Problem. Ale wcale nie jest tak, jak się spodziewałeś! Trochę się bałeś, że Problem zostanie wyśmiany. Albo machną na niego ręką. W najgorszym razie, że przerazi i wystraszy. Tak, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy- pomimo tego, że nie przepadasz za swoim Problemem, to jednak czujesz się z nim związany. W końcu to Twój Problem.

Nic się jednak takiego nie dzieje. Wspólnie z psychologiem robicie dla Problemu miejsce. Przyglądacie się mu. Powoli nabierasz odwagi, aby zacząć z nim rozmawiać. I słuchać jego odpowiedzi. Wiele  jeszcze czasu może upłynąć, zanim się z nim oswoisz.

Czasem, pod wpływem takich spotkań, Problem staje się dobrym kumplem, do którego czujesz nawet swego rodzaju wdzięczność, że się w porę pojawił. Bo dzięki niemu mogłeś coś zmienić… Mogłeś się uratować.

Bywa, że nigdy się nie zaprzyjaźnicie, jednak nauczysz się z nim obchodzić. A oswojony Problem traci na sile, a czasem zupełnie znika.

A nawet gdy zostaje, to nie przesłania już sobą całego świata.  Staje się po prostu częścią większej całości, elementem układanki.

To twój wybór. Twoja decyzja, co zrobić z Problemem. I być może właśnie poczucie, że  masz wybór, okaże się w tym wszystkim najważniejsze.

 

Wpis inspirowany książką ” Co robisz z problemem?” Kobi Yamada i Mae Besom. wydawnictwa Levyz

 

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

poznaj swoje psychologiczne DNA-V

W ostatnim artykule rozprawiałam się trochę z mitem, który mówi o tym, że powinniśmy nauczyć dziecko ‘twardości’, …

Bo w życiu trzeba być twardym

Miękkie serce czy  twardy tyłek Trudno mi zliczyć, ile razy usłyszałam  zdanie: ‘ bo w życiu trzeba być twardym’. …

Jak pomóc nastolatkowi uwierzyć w siebie?

Opowiem wam dzisiaj pewną historię. Prawdziwą historię. O pewnej tygrysicy. Własna klatka Mohini Mohini była rzadko …