Kategoria: emocje

oswajamy emocje

1. Część pierwsza: emocje. Jak to działa?

Pomimo tego, że emocje są fundamentem uczenia się, to zarówno w szkole, jak i w naszych domach, traktujemy je po macoszemu. Ufamy, że dzieci nauczą się radzenia sobie z emocjami same, że jest to proces, na który nie mamy wpływu. Naiwnie wierzymy, że pewnego pięknego dnia nasze dziecko osiągnie dojrzałość, która pozwoli mu kierować własnymi afektami. Jednak dojrzałość emocjonalna– zdolność zarządzania własnymi emocjami to umiejętność, która, aby się rozwinąć, wymaga wysiłku i pracy. Powinniśmy ćwiczyć nasz mózg tak samo, jak ćwiczymy nasze mięśnie.  Każdy z nas rodzi się wyposażony w mięśnie, ale żeby mogły one prawidłowo pracować, to musimy je rozwijać i wzmacniać. Kładziemy nasze dziecko na brzuchu, dzięki czemu może ono zacząć ćwiczyć podnoszenie główki, wzmacniając tym samym swoje mięśnie grzbietu i karku. Podobnej troskliwej uwagi wymagają od nas obszary w mózgu dziecka, które odpowiadają za regulację emocjonalną. Co możemy zrobić, jak pomóc naszemu dziecku, aby mogło ono z sukcesem nawigować po swoim wewnętrznym, emocjonalnym świecie? Read more

w oczekiwaniu na młodsze rodzeństwo. Przegląd książek dla dzieci

Kiedy tylko dowiedziałam się, że jestem w drugiej ciąży, zaczęłam zastanawiać się, jak przygotować starszą córkę na pojawienie się młodszego rodzeństwa.  Z pomocą przyszły książki dla dzieci, które okazały się świetnym pretekstem do rozpoczęcia rozmowy. Bo w całych tych przygotowaniach, to rozmowa, a właściwie należałoby napisać nasze rozmowy z dzieckiem, są najważniejsze. Nie śpieszmy się, nie poganiajmy dziecka, nie zasypujmy je nadmiarem informacji. Czekajmy na pytania, które zada, obserwujmy, co je najbardziej interesuje, co sprawia niepokój. Tu nie ma złotych recept, bo każde dziecko będzie na swój sposób przeżywać sytuację zmiany. Read more

empatia: klucz do budowania lepszej szkoły

W wywiadzie dla Wysokich Obcasów, Jesper Juul powiedział, że empatia jest kluczem do budowania lepszej szkoły. Zgadzam się z nim. I powiem więcej: empatia to też klucz do tworzenia lepszego, bardziej satysfakcjonującego życia. Wbrew logice, która mówi, że wygrają najlepsi, że najważniejszy w życiu jesteś ty sam. Wbrew marketingowi, który krzyczy, że po trupach do celu. Na przekór szkole, która głosi nie ściągaj, licz tylko na siebie, praca w grupie się nie opłaca. Na przekór temu wszystkiemu nauka pokazuje, że podstawą naszego satysfakcjonującego życia są relacje z drugim człowiekiem. To związki z innymi ludźmi sprawiają, że jesteśmy szczęśliwsi. Cieszymy się lepszym zdrowiem, a nawet dłużej żyjemy. Read more

Zaetykietowani

W pierwszych momentach swojego życia, nasze dziecko jest dla nas wielkim, małym cudem. Jesteśmy nim zachwyceni.

Patrzymy na tą małą istotkę i widzimy, że jest doskonała: począwszy od malutkich paluszków u stóp, aż po czubek swojej główki. Jednak ten stan totalnego zakochania we własnym dziecku mija. U jednych szybko, bo już po powrocie ze szpitala okazuje się, że nasze ‚idealne’ niemowlę za dużo płacze, za mało śpi i za wiele wymaga. U innych ten proces trwa trochę dłużej, ale wydaje się, że gdzieś w okolicach przedszkola większość rodziców zaczyna boleśnie dostrzegać, że dziecku daleko jest to wymarzonego ideału. Dajemy się wciągnąć w stary jak świat mechanizm, który z łatwością możemy dostrzec w wieloletnich związkach. Przestajemy patrzeć szeroko otwartymi oczami. W zamian coraz częściej spoglądamy na nasze dziecko przez pryzmat naszych wyobrażeń i przekonań, które zniekształcają odbieraną rzeczywistość. Read more

Przywiązani do krzeseł

Niedawno głośno było o nauczycielce, która znęcała się nad uczniami m.in przywiązywała dzieci do krzeseł. Sprawa wywołała ogromne, słuszne poruszenie.  Jednak, jeśli uważniej przyjrzymy się szkolnej realności, to dojdziemy do wniosku, że codziennie uczniowie doznają fizycznej przemocy. Są uwiązani do krzeseł. Zmuszani do pozostawania bez ruchu przez co najmniej 45 minut. Siedząc w pozycji, która, jak pokazuje biologia, jest dla nich szkodliwa. Przywiązujemy uczniów do szkolnej ławki i robimy wszystko, żeby stworzyć kolejne pokolenie zasiedziałych.

Read more

emocje w szkole

“The days that make us happy make us wise” ― John Masefield

” Dni, które powodują, że jesteśmy szczęśliwi, sprawiają, że stajemy się też mądrzejsi”.

Mam wrażenie, że w naszych szkołach kartezjański podział na niezależne od siebie ciało i duszę trzyma się mocno. W edukacji przybrał on swoisty podział na intelekt i emocje. Intelekt chodzi do szkoły, a emocje powinny grzecznie czekać w domu. Oczywiście, nikt nie twierdzi, że emocje są złe (bo przecież nie ma dobrych i złych emocji), ale raczej w szkole nie są one witane z otwartymi ramionami. Jeśli już przyjdą do szkoły, to wolelibyśmy je raczej bezpiecznie zepchnąć pod dywan.

Dlatego chciałabym dzisiaj napisać o emocjach. Emocjach w szkolnej ławce. Read more

zadania domowe: o co w tym wszystkim chodzi?

Dziś pani na zadanie domowe dała nam mnóstwo ale to mnóstwo zadań z arytmetyki ! Strasznie się martwię, że tatuś nie będzie miał czasu by je rozwiązać, już chciałem o tym powiedzieć na głos w klasie, ale w porę się opamiętałem. Nikt poza mną i tatusiem nie wie o naszej genialnej współpracy!”

Niedawno Natalia Tur na swoim blogu nishka.pl opublikowała post  „Twoje lekcje – twoja sprawa: nie odrabiam z dzieckiem lekcji”– i wywołała w rodzicielskiej blogosferze prawdziwą burzę. Tekst szybko został podłapany przez różne portale w sieci i przez internet przetoczyła się fala gorącej dyskusji. I z reguły, jak to u rodziców bywa, gdy chodzi o dobro ich dzieci, była to dyskusja pełna emocji, sprzecznych poglądów, wzajemnych przepychanek i częstych docinek. Obserwowana z boku szybko uwidoczniła podział na dwa skrajne obozy: tych, którzy podzielają zdanie Nishki i nie pomagają i tych, którzy pomagają. Niektórzy uplasowali się gdzieś pośrodku podkreślając, że nie pomagają, ale tylko dyskretnie nadzorują.  Każda grupa wytoczyła ciężkie działa. Zwolennicy nieodrabiania pisali, że jest to sposób na naukę odpowiedzialności, wyrabianiem w dziecku samodzielności. Przeciwnicy z kolei zarzucali im brak odpowiedzialności za własne dziecko, pozostawienie dziecka samemu sobie, brak rodzicielskiego zainteresowania. Szybko pojawiły się argumenty o dziecięcym lenistwie, braku motywacji, że jeśli nie przypilnuję, to się sam nie nauczy. A nawet, że jak się ma córki, to może i można nie pilnować, ale synowie to już inna bajka. I co z dziećmi, które mają problemy w szkole, jakieś dysfunkcje, czy są po prostu powolniejsze? Read more

Daj mi czas

Kiedy moja córka osiągnęła wiek, w którym to dzieci wolą picie ze słomki od picia z kubeczka, postanowiłam zrobić jej przyjemność i kupić dla niej pierwszy napój ze słomką. Starannie wyselekcjonowałam ze sklepowej półki ten, który wydawał się mieć jak najmniej sztucznych dodatków i najwięcej soku w soku i szczęśliwa zaniosłam swoją zdobycz do domu. Córka popatrzyła na soczek w kartoniku, spojrzała na mnie jak na kosmitkę i…. użyła słomki do konstrukcji mostu zwodzonego w zamku lego duplo. Kolejne ‘słomkowe’ próby pokazały, że moje dziecko nie jest zainteresowane słomką w kontekście picia. Pomysł użycia słomki do wypicia czegokolwiek rodził w niej frustrację, bo  przez słomkę napój nie chciał lecieć. Pokazywała mama, instruował tata, było dmuchanie ze słomki, robienie bąbelków i nic. Moje dziecko nie potrafiło opanować techniki picia przez słomkę. Ta błahostka zaczęła w moich oczach urastać do rangi problemu, zwłaszcza, że córeczka słabo mówiła i jednym z zalecanych ćwiczeń na rozruszanie aparatu mowy była właśnie ta nieszczęsna słomka. Read more

Oceny szkolne: czy naprawdę są sprawiedliwe?

Kiedy zaczęłam zastanawiać się nad słusznością ocen w szkole ?

Na pewno nie było to w podstawówce. Tam otrzymywane stopnie to była moja realność. Moje być albo nie być. Za dobre stopnie był czerwony pasek na świadectwie, jakieś mniejsze lub większe nagrody, znaczący uśmiech nauczyciela. Być albo nie być. Jak się miało te dobre stopnie to pretendowało się do tych lepszych klas, z lepszymi nauczycielami i ciekawszymi wycieczkami. Tylko czasem żal było, że koledzy z podwórka trafili do innej klasy, i z czasem kończyły się tematy do rozmów.  I wstyd było przed nimi pokazać to świadectwo z czerwonym paskiem. Wiadomo, kujon, obciach.

Oceny były nierozerwalną częścią szkoły, tak jak twarda ławka, skrzypienie kredy na tablicy i dźwięk dzwonka. Czymś pewnym i solidnym. Read more

Przedszkole post factum

Pomysł na tego bloga zrodził się niedawno, więc myślałam, że temat przedszkola w tym roku ominę. Jednak w ostatnich dniach kilka razy spotkałam się na swojej drodze z rodzicami, którzy dzielą się ze mną swoimi trudnościami z procesem adaptacji dziecka do przedszkola. Stąd dzisiejszy, trochę spóźniony post.

Adaptacja dziecka w przedszkolu to temat w tym roku szczególnie dla mnie bliski, ponieważ po raz pierwszy przeżywam go również jako osobiste doświadczenie: moja córka od początku września została przedszkolakiem. Jak wyglądała nasza droga adaptacji przedszkolnej (a właściwie, jak wygląda, ponieważ adaptacja jest procesem, pewną drogą do przebycia, która rzadko zamyka się w przysłowiowym pierwszym tygodniu września. Przystosowywanie się do przedszkola może rozciągnąć się na cały wrzesień, a nawet trwać do grudnia. Bywa, że po każdej dłuższej chorobie i nieobecności w przedszkolu dziecko potrzebuje czasu, aby zaadoptować się na nowo. Pamiętajmy, że każde dziecko jest inne, dlatego każde będzie potrzebować innego czasu, u dla każdego dziecka adaptacja może wyglądać inaczej). Read more

książeczka emocjonalnego zdrowia dziecka

Nie będę ukrywać, że uwielbiam tę malutką książkę. Według mnie powinni ją rozdawać na salach poporodowych, w …

Przepis na eliksir spokoju

Jest u nas w domu teraz taki czas, że namiętnie wczytujemy się w kolejne tomy Harrego Pottera. Dziwna trochę sprawa, …

Sposób na małego marudę

Marudzenie, niezadowolenie, narzekanie, grymaszenie, biadolenie, jojczenie, jęczenie, lamentowanie, zawodzenie- jakby nie …