Blog psychologiczny

Oceny szkolne: czy naprawdę są sprawiedliwe?

Kiedy zaczęłam zastanawiać się nad słusznością ocen w szkole ?

Na pewno nie było to w podstawówce. Tam otrzymywane stopnie to była moja realność. Moje być albo nie być. Za dobre stopnie był czerwony pasek na świadectwie, jakieś mniejsze lub większe nagrody, znaczący uśmiech nauczyciela. Być albo nie być. Jak się miało te dobre stopnie to pretendowało się do tych lepszych klas, z lepszymi nauczycielami i ciekawszymi wycieczkami. Tylko czasem żal było, że koledzy z podwórka trafili do innej klasy, i z czasem kończyły się tematy do rozmów.  I wstyd było przed nimi pokazać to świadectwo z czerwonym paskiem. Wiadomo, kujon, obciach.

Oceny były nierozerwalną częścią szkoły, tak jak twarda ławka, skrzypienie kredy na tablicy i dźwięk dzwonka. Czymś pewnym i solidnym. Read more

18 książek, które zmieniły moje spojrzenie na edukacje

Przedstawione poniżej publikacje są oczywiście moim subiektywnym wyborem. Chciałam, żeby na tej liście znalazły się książki popularnonaukowe, pisane przystępnym językiem, ale też podparte solidną wiedzą naukową  i/lub  doświadczeniem autorów. Z pewnością nie jest to lista zamknięta.

Mam nadzieję, że w tym temacie natrafię jeszcze na wiele ciekawych książek:) a może wy mi coś podpowiecie?

Read more

Kryzys szkoły, Jesper Juul

To, że nasze szkolnictwo wymaga zmian nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Potrzebę zmian czują zarówno nauczyciele, rodzicie, jak i ci najbardziej zainteresowani, czyli uczniowie. Lubimy narzekać na system i szkolnictwo, zwalać na siebie nawzajem winę, by wreszcie zrzucać na tych innych odpowiedzialność za zmiany. Rodzice obarczają nauczycieli, nauczyciele dyrekcje, dyrekcja kuratorium, kuratorium system. A gdy już nie ma na kogo zwalać winę to zawsze zostają uczniowie- że nie chcą się uczyć, nie współpracują i gapią się tylko w ekrany monitorów. Read more

Przedszkole post factum

Pomysł na tego bloga zrodził się niedawno, więc myślałam, że temat przedszkola w tym roku ominę. Jednak w ostatnich dniach kilka razy spotkałam się na swojej drodze z rodzicami, którzy dzielą się ze mną swoimi trudnościami z procesem adaptacji dziecka do przedszkola. Stąd dzisiejszy, trochę spóźniony post.

Adaptacja dziecka w przedszkolu to temat w tym roku szczególnie dla mnie bliski, ponieważ po raz pierwszy przeżywam go również jako osobiste doświadczenie: moja córka od początku września została przedszkolakiem. Jak wyglądała nasza droga adaptacji przedszkolnej (a właściwie, jak wygląda, ponieważ adaptacja jest procesem, pewną drogą do przebycia, która rzadko zamyka się w przysłowiowym pierwszym tygodniu września. Przystosowywanie się do przedszkola może rozciągnąć się na cały wrzesień, a nawet trwać do grudnia. Bywa, że po każdej dłuższej chorobie i nieobecności w przedszkolu dziecko potrzebuje czasu, aby zaadoptować się na nowo. Pamiętajmy, że każde dziecko jest inne, dlatego każde będzie potrzebować innego czasu, u dla każdego dziecka adaptacja może wyglądać inaczej). Read more

mój mały manifest

W idealnym świecie idealne matki codziennie ubierają się w najbardziej promienisty uśmiech dla swojego dziecka. Idealne matki zawsze mają czas na wszystko: na perfekcyjnie ułożoną fryzurę, ugotowanie pysznie zdrowego dwudaniowego obiadu, przygotowanie świetnego raportu dla szefa i zabawę z dzieckiem. Idealne matki zawsze mają czyste buty, chociaż właśnie skakały przez kałuże ku radości dziecka.  Mają nienagannie pomalowane paznokcie, chociaż właśnie wysprzątały cały dom i ulepiły z dzieckiem tonę ludzików z klejącej plasteliny. Idealne matki nigdy nie wpadają w złość, nie krzyczą na dziecko, nie trzaskają drzwiami, nie przeklinają ( może to dlatego, że przeczytały wiele mądrych poradników rodzicielskich, przeszły kilka zacnych warsztatów i umieją już sobie radzić z własną agresją?- idealne matki nad sobą pracują!). Read more

Dostrzeż mnie!

Czy dzieciom naprawdę najbardziej zależy na pochwałach i nagrodach? A może to my rodzicie i opiekunowie ulegamy złudzeniom, że nasze dziecko tego właśnie potrzebuje?

Nie mówię pochwałom nie. Znam liczne poradniki i metody wychowawcze bazujące na pochwałach, w których znajdziecie setki dowodów na to, że pochwały i nagrody działają. Działają i to działają dobrze. Uwarunkowane jest to zarówno kulturowo, jak i biologicznie ( w ostatnim poście pisałam o ośrodku nagrody w naszym mózgu, który kocha pochwały).  Jednak ja wychodzę z założenia, że jeśli chcemy używać jakiegoś narzędzia to powinniśmy najpierw zadać sobie pytanie, czy jest to narzędzie dla nas odpowiednie, jak możemy je wykorzystać, jakie skutki możemy dzięki niemu odnieść. Zanim zaczniemy bazować na pochwałach i nagrodach, zastanówmy się najpierw w jakim celu je stosujemy, co chcemy dzięki nim osiągnąć?  Być może po świadomej analizie naszych celów okaże się, że istnieją lepsze metody i inne drogi, aby nasz cel osiągnąć. Read more

o chwaleniu słów kilka

Presja na chwalenie dzieci jest ogromna. Chwalmy dzieci, nagradzajmy słoneczkami za dobre zachowanie, na każdym kroku pokazujmy, jak pięknie jedzą, rysują, zjeżdżają na zjeżdżalni i same się ubierają. To przecież dzięki naszym pochwałom dzieci będę mieć wyższe poczucie własnej wartości, będę w siebie wierzyć. Czy aby na pewno?

Czasami mam wrażenie, że traktujemy nasze dzieci jak przysłowiowe psy Pawłowa: coś nam się podoba: dajemy nagrodę: chwalimy. I na odwrót: coś nam się nie podoba: to bang! wlepiamy karę. Bazujemy na wzmocnieniach pozytywnych i negatywnych, zapominając, że nasze dzieci nie są pustymi, czarnymi skrzynkami. Wprawdzie większość dzieci wytresować się da ( tak, jak i zapewne większość dorosłych) jednak czy tego właśnie chcemy?

Read more

Czar jesiennych spacerów

Lubię jesień, szczególnie tą jeszcze ciepłą, złotą, bogatą w pastelowe kolory. Cudowny czas spacerów po lesie, zbierania kasztanów na szczęście i układania bukietów z liści. Od kilku lat w odkrywaniu jesieni towarzyszy mi córka. Na początku noszona w chuście, teraz już samodzielnie przemierza leśne drogi.

Chcę ją zabierać na moje leśne wyprawy, chociaż bywają dni, gdy po pierwszych kilku krokach słyszę, że chce do domu, bo nudno, bo trzeba iść. Ale nie ustępuję. W zamian pokazuję, że w lesie można się świetnie bawić: urządzamy konkursy na zbieranie żołędzi, podglądamy żaby, szukamy pająków, rzucamy się liśćmi. Czasem zabieramy ze sobą lupę albo lornetkę. Obowiązkowo ciepłą herbatę w termosie i pachnące owsiane ciasteczka. Nagle okazuję się, że las może być magicznym miejscem, wspaniałą zabawą. Chcę, żeby moja córka miała w sobie takie wspomnienia, taki magiczny czas, poczucie bycia częścią większego świata przyrody. Read more

Bo w życiu trzeba być twardym

Miękkie serce czy  twardy tyłek Trudno mi zliczyć, ile razy usłyszałam  zdanie: ‘ bo w życiu trzeba być twardym’. …

Jak pomóc nastolatkowi uwierzyć w siebie?

Opowiem wam dzisiaj pewną historię. Prawdziwą historię. O pewnej tygrysicy. Własna klatka Mohini Mohini była rzadko …

kryzys czwartej klasy

Od kilku lat obserwuję w gabinecie pewien stały trend, dlatego postanowiłam dzisiaj napisać właśnie o nim: o kryzysie …